Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 20-02-2018 o 04h45

Straż Cienia
Sofja
Oficer Straży
Sofja
...
Wiadomości: 1 422

Witam wszystkie zbłąkane dusze, które tu trafiły.
Najlepiej będzie, jeśli od razu zaznaczę, że zupełnie nie potrafię reklamować swoich opowiadań. Mam specyficzne poczucie humoru, moje umiejętności pisarskie nie powalają i najczęściej ilość posiadanego przeze mnie wolnego czasu, zupełnie nie pokrywa się z ilością weny. Z tych powodów nie mam pojęcia, jak długo to opowiadanie będzie miało szansę przetrwać. Niemniej, jeśli tylko będę znajdą się jacyś czytelnicy, z pewnością postaram się wykrzesać z siebie, jak najwięcej.
Co mogę jeszcze dodać? W założeniu w tym opowiadaniu będzie pojawiać się część moich teorii spiskowych dotyczących Eldaryi oraz jej dalszej fabuły. I w przeciwieństwie do prologu rozdziały będą pisane z perspektywy naszej drogiej Eriki.
No dobrze, to tyle z mojej strony, jeśli jeszcze jakiegoś śmiałka tym krótkim wstępem nie odstraszyłam, to życzę mu lub jej miłego czytania. ^^



⟅  P R O G L O G  ⟆

         Stał, spoglądając z oddali na dym unoszący się z samego szczytu Kwatery Głównej. Po jego czarnej zbroi spływały kolejne ciężkie krople zatrutego deszczu, jednak zupełnie się tym nie przejmował. Nie mogły mu w żaden zaszkodzić, tak samo, jak nie mogli mu nic zrobić ci wszyscy głupcy ze Straży Eel. Ponoć wielcy obrońcy pokoju i porządku w Eldaryi, którzy jak zwykle nie stanowili dla niego żadnego wyzwania. Po raz kolejny w starciu z jego wspaniałym planem udowodnili swą niekompetencję i jedyne co mogli teraz uczynić, to próbować zapobiec dalszym stratom. Ewakuować przerażonych mieszkańców z ogrodów do wnętrza budynków, udzielić pomocy rannym i osądzić tę, której jeszcze niedawno ufali. Mieli ją za przyjaciółkę i byli gotowi oddać za nią swe życie, nie mając pojęcia, że tak naprawdę jest ona jednym z jego najpotężniejszych pionków.
         On sam, jeszcze kilka godzin wcześniej nie był tego pewien. Wiedział, że drzemie w niej ogromna siła, w końcu sama Wyrocznia nie raz przyszła jej z pomocą, jednak nie zdawał sobie sprawy, do czego jest zdolna. Ani iż tak niepozorna ziemianka, zwyczajna faelien, może okazać się kluczem do osiągnięcia jego celu. Ostatnim fragmentem układanki, który wystarczyło już tylko umieścić w odpowiednim miejscu. I tu pojawiał się jego jedyny problem.
         Odkąd wydarzenia potoczyły się tym konkretnym torem, nakłonienie strażniczki do dalszej współpracy mogło okazać się największym z czekających go wyzwań. Miał jednak czas i pomocników. Gdyby tylko okazało się to konieczne, mógłby odczekać i całe miesiące nim wykonałby kolejny ruch. Był cierpliwy. I wiedział, że wystarczy jedynie spokojnie obserwować z ukrycia kolejne działania swych pionków, aż za ich sprawą zagubiona, oszukana i zdradzona po raz kolejny ziemianka, sama do niego przyjdzie. A wówczas on używając jej mocy i połączenia z Wyrocznią, natury, którego wciąż nie rozumiał, doprowadzi do ostatecznego upadku Straży.
         Ta myśl wystarczyła, by na jego skrytej pod maską twarzy, na krótką chwilę zagościł lekki uśmiech, który niegdyś tak często był jej ozdobą. To były jednak inne czasy. Dni, gdy nie znając jeszcze ciężaru zdrady i pragnienia zemsty, sam zwykł nazywać białą fortecę domem, a niektórych spośród obecnych wrogów przyjaciółmi. Tamten on nawet w najgorszych i najpaskudniejszych z ostatnich działań Straży potrafiłby dostrzec zło konieczne. Na szczęście już nie istniał. Zniszczyło go to pamiętne wydarzenie, które w końcu otworzyło mu oczy i zmieniło wszystko, nawet jego imię. A on nareszcie wiedział, jak się za to odwdzięczyć.
         Czując, jak ulewa, którą pomógł wywołać, zaczyna przybierać na sile, wyciągnął przed siebie prawą rękę i ostrożnie otworzywszy zaciśniętą dotąd dłoń, na krótką chwilę zawiesił spojrzenie na jej zwartości. Niewielkim, szarym i matowym kawałku całego pokrytego siateczką pęknięć kryształu. Jeszcze tego poranka zaledwie nań patrząc, mógł poczuć emanującą od niego siłę, jednak ziemiance udało się to zmienić. Za jej sprawą przedmiot tak pożądliwie poszukiwany przez Straż Eel stał się słaby, pusty, kruchy i zupełnie bezużyteczny.
         –  A teraz trzeba tylko sprawić, aby to powtórzyła – wypowiadając te słowa, zacisnął mocno pięść, rozbijając pozbawiony mocy kryształ na tysiące kawałków nie większych niż ziarenka piasku. Raz jeszcze spojrzał na unoszący się nad Kwaterą dowód zadanego tego wieczoru swym wrogom ciosu, nim odwróciwszy się na pięcie, cicho jak kot, skierował się w głąb ciemnego lasu.

Ostatnio zmieniony przez Sofja (20-02-2018 o 04h46)


https://78.media.tumblr.com/940ab181b678b9cbe5e08acb4fac6c77/tumblr_ohykp9k6nQ1u4gmt6o1_500.gif
Źródło: Tumblr

Offline

#2 20-02-2018 o 13h53

Straż Cienia
Methrylis
Uczeń Alchemika
Methrylis
...
Wiadomości: 16 227

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


No witam witam /static/img/forum/smilies/big_smile.png Mnie wstępem nie odstraszyłaś, więc będę czytać /static/img/forum/smilies/big_smile.png A z tą weną i czasem to wiem jak jest. Sama sobie się dziwię, że mam jeszcze ochotę pisać to moje opko, bo większość aż tak długo nie przetrwała xd No nic, to lecę!
Czarna zbroja, dym i tak dalej. Czyżby Nieznajomy? Uch, jak ja go nienawidzę. Serio /static/img/forum/smilies/hmm.png Więc jeśli to będzie jeden z głównych bohaterów, to się łatwo będę irytować xd
Czyżby Erika była pionkiem Nieznajomego i to ją Straż miała osądzić? Fiu fiu!
Aa. Leiftan. Mający nakłonić Erikę do pomocy Nieznajomemu. AKYSZ AKYSZ!!!
O kurcze, no proszę! Ash chce zniszczyć Kryształ i to z pomocą Eriki? Ciekawie. I skoro twierdzisz, że to opko będzie połączeniem wielu teorii, to Ash pewnie jest bratem Valka? Albo raczej BYŁ? No dobra, sama nie kombinuję, bo ty tu od tego jesteś! /static/img/forum/smilies/big_smile.png Masz bardzo przyjemny styl pisania! Czyta się gładko i nie widziałam błędów, za co plus! Czekam więc na kolejne części i pozdrawiam! ^^


Oficjalny Fanklub  E z a r e l a - K  O  N  K  U  R  S  ! ! !
k o n k u  r s    p r z e d ł u ż o n y

https://i.imgur.com/41dcyRK.gifhttps://i.imgur.com/XDotSyO.gifhttps://i.imgur.com/VK7IGv1.gif

Online

#3 20-02-2018 o 15h10

Straż Cienia
Le0kadia
Straż na szkoleniu
Le0kadia
...
Wiadomości: 232

Methrylis nie wytknęła ci żadnych błędów, zresztą i ja niczego nie zauważyłam. Są nawet odpowiednie akapity. Fiu-fiu, nieźle się zaczyna /static/img/forum/smilies/wink.png
Dobrze, to do rzeczy - generalnie zaczęłaś od dużego "bum" wrzucając wielkie wydarzenie, które później będzie dopiero wyjaśniane, a zarazem przyniesie swoje konsekwencje. Nie powiem, może być interesująco. Ciekawe czy jest przystające do fabuły rozdziałów, czy to wybieg w przyszłość, hmm? Do tego ładny język i dobra, nieprzesadzona opisowość.
Chyba już nic więcej nie mogę napisać, chyba że zacznę się bawić w teorie, ale sądzę, że na to za wcześnie.
W każdym razie powodzenia życzę /static/img/forum/smilies/wink.png

Offline

#4 20-02-2018 o 15h36

Straż Absyntu
Morida
Nowo przybyła
Morida
...
Wiadomości: 5

Bardzo intrygujący prolog. To trzeba przyznać w pierwszej kolejności. I naprawdę dobry styl. Czyta się spokojnie i przyjemnie.
Już się nie mogę doczekać co będzie dalej /static/img/forum/smilies/wink.png


https://thumbs.gfycat.com/AffectionateMenacingBalloonfish-size_restricted.gif

Offline

#5 20-02-2018 o 21h49

Straż Obsydianu
Alexiax3
Rekrut
Alexiax3
...
Wiadomości: 54

O kurde, zaciekawił mnie ten prolog. Będę to czytać, a na razie poczekam sobie na rozdział  /static/img/forum/smilies/big_smile.png


https://78.media.tumblr.com/3c69a37f7a98064f75374e1d280ca68a/tumblr_pa21orKeiS1u2z368o1_400.gif

Offline

#6 21-02-2018 o 11h15

Straż Absyntu
chomiczak
Akolita Sargousetów
chomiczak
...
Wiadomości: 5 038

Kurde, czemu to tak szybko się skończyło? Czemu nie ma więcej?!
Bardzo spodobał mi się prolog, który stworzyłaś i z miłą chęcią przeczytałabym wincyj, wincyj, wincyj. Jestem ciekawa całej historii i mam nadzieję, że niedługo ukażą się kolejne części. Podobają mi się Twoje opisy, Twój styl i.. I wszystko! Na razie nie jestem w stanie za wiele powiedzieć o fabule, poza tym, że prolog intryguje. ^^

Ostatnio zmieniony przez chomiczak (21-02-2018 o 11h15)


https://i.imgur.com/EnMF3Hu.png


Offline

#7 15-03-2018 o 16h14

Straż Cienia
Sofja
Oficer Straży
Sofja
...
Wiadomości: 1 422

Po pierwsze bardzo chciałam podziękować wszystkim za miłe słowa. Sprawiły mi one ogromną radość i niezmiernie pomogły w stworzeniu tego rozdziału. Za każdym razem, gdy brakowało mi weny (a niestety z reguły przychodziła, jak nie miałam czasu i opuszczała mnie, gdy siadałam do pisania), spoglądałam na nie i znajdowałam motywację do tego, by choć przeczytać wcześniej stworzony tekst. Poprawić błędy i spróbować dopisać, chociaż jedną jego linijkę. Także raz jeszcze  BARDZO  WAM  WSZYSTKIM  DZIĘKUJĘ!

@Methrylis niestety Ashkore będzie się czasem pojawiać. Tylko nie jestem w stanie powiedzieć, jak często, bo piszę rozdziały na bieżąco. Niemniej, tak jak obiecałam, te będą już pisane z perspektywy Eriki, co znacznie ograniczy obecność zamaskowanego. A w sprawie jego domniemanej tożsamości na razie będę milczeć, przynajmniej poza rozdziałami (;

@Le0kadia w pełni zgadzam się, że po samym prologu trudno byłoby stworzyć jakąś teorię. Nawet mi, a jestem jego autorką. I szczerze powiedziawszy, nie wiem, po którym rozdziale będzie wysnucie jakiejś możliwe, niemniej, jeśli na jakąś wpadniesz z wielką chęcią ją przeczytam (:

@Morida, @Alexiax3, @chomiczak mam nadzieję, że nie zawiodłam waszych oczekiwań i pierwszy rozdział spodoba wam się, choć w połowie tak bardzo, jak prolog ^^

Co się tyczy samego rozdziału, to postanowiłam zmienić w nim imię głównej bohaterki. Erika niespecjalnie mi się podoba, więc tutejsza jej wersja ma na imię Eris.
Niestety nie jestem w stanie ustalić jednego, konkretnego terminu dodawania kolejnych części opowiadania, gdyż rozdziały piszę na bieżąco i wszystko zwyczajnie zależy od posiadanego przeze mnie czasu i weny (w ramach ciekawostki z tego powodu początek zamieszczonego poniżej miał aż siedem różnych wersji). Obiecuję postarać się pisać tak szybko, jak będzie to tylko możliwe, niemniej nie sądzę, bym była w stanie dodać więcej niż jeden na trzy-cztery tygodnie.
Nie przedłużając, mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba, będę naprawdę wdzięczna za wytknięcie mi wszelkich błędów i życzę wszystkim miłego czytania!




⟅  R O Z D Z I A Ł  1  ⟆

         Obudziło ją zimno. Okropny chłód, który z łatwością przenikał przez jej cienkie ubranie i skórę, aż do samych kości, wywołując kolejne fale silnych dreszczy. Nie mając jeszcze ochoty wstawać, spróbowała po omacku namierzyć dłonią zrzucone okrycie, jednak ku swemu zdziwieniu zamiast miękkiego materiału, poczuła pod palcami lodowaty, chropowaty metal. Coś, czego zdecydowanie nie powinno być w jej łóżku. Tak samo, jak i otaczających ją zardzewiałych prętów, które ujrzała, gdy tylko otworzyła oczy.
         Skołowana ostrożnie podniosła się do siadu i rozejrzała w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek mogących wyjaśnić, gdzie jest i jak się tam znalazła.
         Zawilgocone ściany, zwisające spod sufitu stalaktyty i kuliste klatki jednoznacznie wskazywały, że skończyła w jakiś lochach. Jednak dopiero widok podziemnego jeziora, którego mroczne odmęty rozświetlała karmazynowa poświata, pozwolił Eris jednoznacznie ustalić właściciela tego średniowiecznego aresztu. Po raz kolejny od nieprzemyślanego wejścia w grzybowy krąg stała się więźniem Straży Eel. I tak samo, jak za pierwszym razem, zupełnie nie rozumiała dlaczego.
         Jeszcze popołudnie spędziła przecież z przyjaciółmi kosztując świeżo wydestylowanego przez Ezarela alkoholu, którego nazwy i składu Król Bimbrowników nie chciał jej zdradzić nawet w zamian za oddanie mu miesięcznych racji miodu. Opuściła roześmiane towarzystwo i laboratorium, dopiero gdy zaczęło się ściemniać, gdyż musiała udać się do kuźni i odebrać od Jamona miecz, który pozostawiła do naostrzenia. Pamiętała, że potrzebowała go koniecznie nie tylko ze względu na ewentualne problemy podczas kolejnej nocnej warty. Na coś się szykowała, ale z jakiegoś powodu nie mogła przypomnieć sobie na co.
         Za każdym razem gdy, choć zbliżała się do odpowiedzi, a w jej głowie zaczynał formować się obraz jakiegoś miejsca, przedmiotu lub osoby, czuła w okolicach skroni lekkie ukłucie bólu, a potem wracała do momentu wyjścia. To był taki niekończący się krąg, zupełnie jakby oglądała zapętlony i ucięty film. Raz za razem podziwiała te same obrazy i przeżywała wszystkie towarzyszące im emocje. A gdy w końcu docierała do świadomości, że coś miało się stać właśnie tego wieczoru, coś, na co od dawna czekała, z jej głowy ulatywały wszystkie myśli. Dokładnie tak, jakby ktoś celowo majstrował w jej wspomnieniach, nie chcąc, by poznała dalsze wydarzenia. Specjalnie ukrywając je za gęstą mgłą. A to tylko podsycało jej ciekawość i sprawiało, że jeszcze bardziej chciała je odzyskać.
         Przez ponad godzinę, gdy jeden sposób zapełnienia luk w pamięci zawodził, Eris przygryzała policzek i wymyślała kolejny. Próbowała zarówno powtarzania na głos już ustalonych faktów, jak i dogłębnego analizowania ostatnich zapamiętanych zdarzeń, nawet pod względem tego, jak który z ich bohaterów był ubrany. Sięgnęła też po rozwiązania z filmów. Niczym uczniowie wielkich mistrzów kung-fu, zamknęła oczy, przybrała pozycję lotosu i zaczęła głęboko oddychać. Starała się w ten sposób rozluźnić ciało i uspokoić umysł, gdyż ponoć wtedy odpowiedzi miały przyjść same. A gdy i to nie pomogło, przycisnęła palce do obolałych skroni, próbując w ten sposób wymusić pojawienie się w głowie następujących po opuszczeniu kuźni obrazów. Kolejnych wspomnień, niestety nadaremnie.
         Ostatecznie zmęczona, pozbawiona dalszych pomysłów i zmuszona przyznać się do porażki, poddała się, cicho westchnęła i oparła o pręty.
         Szok wywołany niespodziewanym położeniem pozwolił jej dotąd skutecznie zapomnieć o odczuwanym zimnie, ale kłujący dotyk lodowatego metalu, który natychmiast wgryzł się w jej nagie ramiona, sprawił, że znów zaczęła się trząść.
         Szukając sposobu na zdobycie, choć odrobiny ciepła, szybko wstała i zaczęła chodzić po celi. Instynktownie potarła o siebie dłońmi, po czym podniosła je na wysokość ust, by móc ogrzać zziębnięte palce swoim oddechem. Wówczas jednak, po raz pierwszy od obudzenia się w tym okropnym miejscu, jej spojrzenie padło na wnętrze prawej z nich.
         To, co zobaczyła, spowodowało, że zamarła. Wstrzymała oddech i poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy. To nie była jej ręka. Już nie.
         Wnętrze dłoni faelien nie powinno się niczym różnić od typowo ludzkiej. Jeszcze w ostatnich posiadanych przez nią wspomnieniach, zdobiło je jedynie kilkanaście linii, w których według niektórych wierzeń, miała być zapisana jej przyszłość. Tymczasem teraz, cały obszar od jej kciuka do nadgarstka i pozostałych palców zajmowało dziwaczne znamię. Jego kształt przywoływał na myśl dziewczynie jedną z atramentowych plam na planszach testu Rorschacha. Granatowy kolor nieodparcie kojarzył się jej z przepełnionym maaną kryształem. A co najgorsze, po niespełna minucie przyglądania się mu spostrzegła, że pulsuje ono błękitnym światłem dokładnie w rytm bicia jej serca.
         Przerażona tym odkryciem, odruchowo odsunęła dłoń tak daleko, jak tylko mogła i potrząsnęła nią energicznie, próbując strzepnąć znamię niczym jakiegoś wielkiego owada. A gdy uświadomiła sobie, że to nie pomoże, wbiła w nie paznokcie i zaczęła drapać.
         Niestety, niezależnie od tego, jak bardzo Eris pragnęła się go pozbyć, ono nie chciało jej opuścić. A jedynym efektem jej działań była zaogniona skóra, którą wokół znamienia pokrywały niewielkie, szczypiące ranki. To one pomogły jej w końcu zrozumieć, że bez pomocy osoby znającej znacznie lepiej od niej prawa rządzące Eldaryą i tutejszą medycynę, kogoś takiego, jak Ewelein, sama nie da rady przywrócić swej ręce dawnego wyglądu. Tak samo, jak i nie dowie się, dlaczego uległ on zmianie. W sytuacji, w której się znalazła, mogła jedynie cierpliwie czekać. I to zrobiła.
         Najpierw na stojąco, a później, gdy już zabrakło jej sił, siedząc na dnie celi z podciągniętymi pod brodę kolanami i zamkniętymi oczami, spokojnie czekała na to, co miał przynieść jej los. I właśnie wtedy drzwi celi zaskrzypiały, obwieszczając koniec jej oczekiwania.
         Nie ważąc się drgnąć, czy choćby wziąć głębszego oddechu, wsłuchiwała się w każdy krok, ostrożnie stawiany przez jej tajemniczego gościa. Towarzyszący jego ruchom cichy szelest płaszcza. Skrzypnięcie drewnianej, zbutwiałej kładki, kiedy zatrzymał się przed jej celą i cicho westchnął. I kolejne, gdy kilkukrotnie przestąpił z nogi na nogę, biorąc głębszy oddech i wypuszczając głośno z ust powietrze. Zupełnie, jakby nie był w stanie znaleźć odpowiednich słów.
         – Eris – odezwał się w końcu, a ona natychmiast poczuła ulgę.
         Doskonale znała ten męski głos. Niemal zawsze, gdy go słyszała, w zielonych oczach jego właściciela mogła dostrzec szczerą troskę o nią, o Straż, o Eldaryę.
         Będąc pewna, że dojrzy ją i tym razem, powoli podniosła wzrok na twarz przybysza. I z niepokojem odkryła, że gdyby nie spędzone wspólnie w Kwaterze miesiące, zupełnie, by go nie poznała.
         Jasne, miejscami ufarbowane na czarno i zawsze pozostające w lekkim nieładzie włosy mężczyzny, były teraz całe potargane i poplątane. Dokładnie tak, jakby kilka ostatnich godzin spędził na ich nerwowym przeczesywaniu i wyrywaniu. Jego jasna karnacja przybrała nienaturalnie bladą, wręcz chorą barwę, a pod oczami pojawiły się ciemne sińce. Nawet w samej jego postawie było coś takiego, że od razu Eris dostrzegła, iż dźwiga na swych barkach ogromny ciężar. I miała ogromną nadzieję, że to nie ona jest przyczyną, tak koszmarnego wyglądu swojego gościa.
         – Leiftan – wyszeptała, powoli wstając, gdyż z jakiegoś powodu czuła, że tego właśnie oczekuje od niej członek Lśniącej Straży.
         Chciała mu zdać tyle pytań, ale nie za bardzo wiedziała, od czego zacząć. Od tego, dlaczego mężczyzna tak wygląda? Czy od tego, czemu obudziła się w celi? A może od tajemniczego znamienia na dłoni?
         Im dłużej o tym myślała, tym trudniej było jej się zdecydować na jedno konkretne, a w jej głowie pojawiały się coraz to następne. Gdyby tylko mogła, zadałaby wszystkie naraz, tak, by i każdą z odpowiedzi otrzymać w tym samym momencie. To była jednak jedna z tych rzeczy, która nawet w tym świecie pozostała poza zasięgiem żyjących w nim istot. Stworzeń posługujących się magią, z którymi ona, zwyczajna ziemianka jedynie z domieszką krwi faery, nie mogła się w żaden sposób równać.
         – Eris, dlaczego to zrobiłaś?
         Te niespodziewane słowa zadziałały na nią niczym kubeł zimnej wody. Nie tylko przerwały jej rozważania i wygoniły z głowy wszystkie myśli, ale i zmusiły do wstrzymania na moment oddechu. Chociaż wciąż nie miała pojęcia, co wydarzyło się od opuszczenia przez nią kuźni, Leiftan jednym krótkim zdaniem pozbawił ją wszelkich wątpliwości, że jej obecność w więzieniu jest jedynie przypadkowa. I pomógł zdecydować, iż poznanie prawy o swej winie, powinno być jej priorytetem.
         – C-co zrobiłam? – wyjąkała, sprawiając, że po raz pierwszy od dawna twarz mężczyzny przybrała gniewny wyraz.
         – Jak to, co zrobiłaś?
         – P-przepraszam! Nie pamiętam…
         – Nie pamiętasz? – rzucił nieco zbity z tropu, a ona pośpiesznie pokiwała głową.
         – Nie pamiętam nic, odkąd opuściłam kuźnię. Nie mam pojęcia, dlaczego obudziłam się w celi.
         Chociaż wiedziała, że jej to w żaden sposób nie pomoże, nie była w stanie powstrzymać cisnących się do jej oczu łez. Zwłaszcza nie, gdy widziała tak wściekłą na siebie osobę, która tak rzadko była gotowa oceniać innych bez poznania ich wersji wydarzeń. Ten sam obraz w zupełności wystarczył jej, by zrozumiała, że zrobiła coś okropnego i niewybaczalnego. A mimo to, chociaż próbowała ze wszystkich sił, wciąż nie potrafiła sobie przypomnieć co.
         – Nie pamiętasz… – wyszeptał jej rozmówca, wyraźnie nie kierując tych słów do niej, lecz do siebie.
         Z jakiegoś powodu te słowa sprawiły, że jego twarz złagodniała, a faelien wydało się, że na jedno uderzenie serca, w oczach Leiftana pojawił się dziwny błysk. Była jednak pewna, że to efekt rozmazujących jej obraz łez, które szybko wytarła nadgarstkiem, gdy tylko przestała już cokolwiek widzieć.
         – Nie pamiętasz, że sprzymierzyłaś się z zamaskowanym?
         Ashkore. To imię pojawiło się w myślach Eris natychmiast po słowach mężczyzny. A wraz z nim powróciła też część jej wspomnień.
         To z Nieznajomym miała się spotkać wieczorem. Planowała to od ponad miesiąca. Od kiedy tylko spotkała go w na swej pierwszej, nocnej warcie. I dowiedziała się, że może on dać jej to, czego pragnęła najbardziej, a czego Straż nie mogła jej zwrócić, chociaż sama jej to odebrała.
         Przypomniała sobie, że dokładnie tak, jak się umówili, uśpiła dwóch pozostałych wartowników proszkiem, który od niego dostała. A także, że czekała na Ashkore’a dokładnie tam, gdzie ten jej kazał – pod salą alchemii, z której wykradła ostatni potrzebny mu składnik. Krew moogliza.
         – Czyli jednak coś pamiętasz.
         To nie było pytanie, a mimo to strażniczka niepewnie kiwnęła głową. Spodziewała się, że dostrzegłszy to Leiftan natychmiast zasypie ją serią pytań, on jednak tylko cicho westchnął.
         Przez chwilę, pogrążony w swych myślach, bezgłośnie poruszył ustami, by na koniec pokiwać głową i ze smutkiem na nią spojrzeć.
         – To dlaczego to zrobiłaś?
         – Obiecał, że odzyskam rodzinę. Powiedział, że znalazł sposób, przepis na eliksir.
         – Ale działania Mnemosyne nie jest w stanie odwrócić żaden znany nam eliksir.
         – Znany Straży. Ashkore odnalazł w pewnych ruinach stary dziennik, a w nim antidotum. A przynajmniej tak twierdził...
         Wyznanie tej prawdy okazało się o wiele trudniejsze, niż sądziła. Dopiero wypowiadając słowa Nieznajomego na głos, zrozumiała, że po raz kolejny została przez kogoś oszukana. A powinna się przecież domyślić, że ta oferta była zbyt szczodra, zwłaszcza, iż Ashkore nie żądał w zamian zbyt wiele. Początkowo wręcz o nic nie prosił, a później rozkazał jedynie dostarczyć sobie kilka alchemicznych składników. I to potrzebnych do stworzenia mikstury, którą to ona miała wypić.
         Wydawało się jej wówczas logicznym, iż to, co z pomocą jednego eliksiru zostało usunięte, mogło zostać przywrócone dzięki innemu. Tym bardziej że nie znała się na alchemii za dobrze. W zasadzie w ogóle. Nawet podążanie krok w krok za przepisem w jej przypadku zawsze kończyło się katastrofą. Eksplozją mikstury, wypaleniem dziury w stole lub zniszczeniem ubrań. Raz udało się jej zbić i moździerz, co pozbawiło ją resztek ciężko uzbieranej maany i na trzy tygodnie deserów.
         – I było to warte skrzywdzenia tych wszystkich ludzi?
         – C-co?!
         – Czy odzyskanie pamięci przez twoją rodzinę, było warte zranienia szóstki cywili i niemal doprowadzenia do śmierci Eriana?
         Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Z zimną krwią miała zranić szóstkę cywili i prawie zabić jednego ze swych przyjaciół? Przecież to było niemożliwe. Nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego! Za taką cenę w nie zdecydowałaby się zwrócić pamięci rodzinie. Ashkore nie tego przecież od niej chciał. Jednakże z drugiej strony wiedziała, że Leiftan, by jej nie okłamał. A już na pewno nie w takiej sprawie.
         Przytłoczona informacją o swym okrucieństwie, nie panując na własnym ciałem, poczuła, jak uginają się pod nią kolana i opada na ziemię.
Głośny huk towarzyszący bolesnemu uderzeniu nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Podobnie jak i promieniujący ból, który poczuła po chwili w całych nogach, gdyż nie był on nawet w połowie tak silny, jak ten, który odczuwało jej serce.
         Niemal zabiła Eriana. W jakiś sposób prawie doprowadziła do śmierci przyjaciela i nie miało tu żadnego znaczenia, czy była mu nieudolnym katem, czy też ten został ciężko ranny wskutek jej decyzji. Drow jej ufał i nie raz uratował jej nędzne życie, sam odnosząc przy tym rany. Uczył ją, opiekował się nią i chociaż często doprowadzał do szału, był gotowy przyjść jej z pomocą zawsze, gdy tego potrzebowała. A ona go zdradziła, podobnie jak i całą Straż Eel. Umożliwiła przedostanie się Ashkore’owi do Sali Kryształu. Pozwoliła sobie uwierzyć, że zamaskowany mężczyzna może znać nie tylko sposób na przywrócenie wspomnień jej rodzinie, ale i na odesłanie jej z powrotem do domu. I to bez angażowania w to jakichkolwiek środków do otwarcia portalu.
         – N-nie. Proszę, nie. To nie może być prawda… - wyłkała.
         Skuliła się i ukryła twarz w dłoniach.
         Tak bardzo pragnęła, aby to wszystko okazało się jedynie złym snem. Koszmarem, z którego wyrwałoby ją ból i głośny huk towarzyszące kolejnemu wypchnięciu z łóżka. Jak zawsze przeklęłaby wówczas dzień, w którym pozwoliła Erianowi dotknąć swego chowańca, a potem głośno ziewając, ubrałaby się i ruszyła naprzeciw następnemu z czekających ją w Eldaryi wyzwań.
         Albo też, tak jak za pierwszym razem, wciąż w koszuli nocnej, uzbrojona jedynie w leżącą najbliżej rzecz, wypadłaby na korytarz. I rzuciłaby swą prowizoryczną bronią w opartego o ścianę drowa. A on bez wkładania w to jakiegokolwiek wysiłku wykonałby unik i zmierzywszy ją spojrzeniem swych szkarłatnych tęczówek, teatralnie by się jej ukłonił. I wtedy, gdy ona zaczęłaby na niego krzyczeć, usłyszeliby głos Nevry.
         Dzięki niemu zdaliby sobie sprawę, że ich dowódca stał się niewinną ofiarą tej potyczki. Oberwał przypadkiem jej orężem, którym okazałby się… Stanik. I to nawet nienależący do Eris, lecz skradziony przez jej chowańca jednej z pozostałych strażniczek.
         Podczas gdy ona gorączkowo próbowałaby to wytłumaczyć, na korytarzu pojawiłby się wściekła Miiko, nakazując im wszystkim się uspokoić. I to byłby właśnie ten moment, w którym Eris zrozumiałaby, że przez najbliższe tygodnie będzie otrzymywać same najgorsze misje. A także, za sprawą jednego spojrzenie kitsune na będącą efektem żartów bieliznę, domyśliłaby się czyją szafę obrał sobie na cel Kagiso.
         Niespodziewany ruch jej ciała przerwał ziemiance snucie wizji i przywołał ją do ponurej rzeczywistości.
         Czując, jak buja się jej cała cela, z przerażeniem podniosła głowę i otarłszy łzy, rozejrzała się szybko po więzieniu. To pozwoliło jej ustalić, że na szczęście, to nie kolejne trzęsienie ziemi jest przyczyną jej odczuć, lecz starający się do niej dotrzeć Leiftan.
         Ściskając kurczowo pręty jej klatki, potrząsał nią, zupełnie tak jakby była lekka, jak piórko, choć Eris była pewna, że waży przynajmniej dwa razy tyle, co ona sama. Nigdy nie podejrzewała, go o taką siłę, jednak i nawet po tym zaskakującym odkryciu, nie miała czasu się nad tym zastanawiać.
         Mężczyzna zdał sobie sprawę, że w końcu zwrócił na siebie jej uwagę i postanowił to wykorzystać.
         – Eris! – krzyknął. – Co wydarzyło się w Sali Kryształu?!
         Nie była w stanie odpowiedzieć na to pytanie, chociaż czuła, że jej wyjaśnienie było niezwykle ważne, zwłaszcza dla Leiftana. I to nawet nie dlatego, że nie chciała mu powiedzieć. Po prostu pamiętała jedynie, jak zgodnie z jej instrukcjami, Nieznajomy zdjął ochronne zaklęcie i wkroczył do środka, a ona podążyła za nim. I mimo że ze wszystkich sił próbowała dojść do tego, co stało się potem, nie potrafiła.
         Niezależnie od tego, jak się starała, późniejsze wspomnienia wciąż były szczelnie otulone mgłą. Przebijał się przez nią tylko głos Eriana proszącego, by czegoś nie robiła. A także obraz skapujących na ziemię kolejnych, czerwonych kropel.
         – Nie pamiętam. Błagam Leif, musisz mi uwierzyć… – wyszeptała.
         Natychmiast po swych słowach wbijała wzrok w metalową podłogę celi, przez co nie dojrzała, że mężczyzna mocno zacisnął zęby. Spojrzała na niego ponownie, dopiero gdy poczuła, jak ten puszcza pręty jej celi i powoli się odsuwa.
         – Ach tak – mruknął, po czym przeczesał palcami włosy i cicho westchnął.
         Sądziła, że teraz, kiedy już dowiedział się, że nie wyciągnie z niej nic, po prostu odejdzie, jednak on uparcie stał i intensywnie wpatrywał się w jej prawą dłoń. I znów przez ułamek sekundy dostrzegła w jego oczach ten dziwny, niepokojący błysk.
         Poczuła, jak na jego widok jej ciało przeszedł zimny dreszcz, a znamię na jej dłoni po raz pierwszy zapiekło, sprawiając, że odruchowo na nie spojrzała. Nie wychwyciwszy jednak żadnej zmiany, ponownie przeniosła wzrok na swego rozmówcę.
         Jego oczy na nowo były pełne smutku i troski. Nie patrzył już na jej znamię, ani nawet na nią. Wpatrywał się w coś znajdującego się za faelien, wyraźnie bijąc się z myślami. W końcu, po długiej chwili milczenia, niespodziewanie sięgnął po swój płaszcz i zamaszystym ruchem ściągnął go z ramion.
         – Proszę. Musi być ci strasznie zimno, cała drżysz – wyszeptał, podając jej przez pręty okrycie.
          Zbyt zszokowana, by odmówić, czy choćby podziękować, złapała materiał i odruchowo otuliła się nim niczym kocem. Niemal natychmiast poczuła przyjemne ciepło, którego tak bardzo brakowało jej przez wszystkie spędzone w więzieniu minuty.
         – Niestety, to wszystko, co mogę zrobić – wyszeptał tak cicho, że chociaż dzielił ich niecały metr, ledwo była w stanie go usłyszeć.
         – Dziękuję – odparła równie cicho, co sprawiło, że uśmiechnął się smutno.
         – Twój dalszy los będzie zależeć od tego, co powie Erian. O ile coś powie…
         Gdyby Eris nie była tak zrozpaczona i przytłoczona znaczeniem jego słów, z pewnością zauważyłaby, że ostatnie zdanie wypowiedział zupełnie innym tonem. Znacznie mroczniejszym i niepokojącym. Tak jednak poczuła jedynie, jak do jej oczu napływają kolejne łzy i uznając rozmowę za zakończoną, odwróciła się do mężczyzny plecami.
         Podciągnęła kolana pod brodę i odnalazłszy na szyi otrzymany od Cryllisa, drewniany amulet, którego nigdy nie ściągała, zaczęła błagać Wyrocznię o litość. O to, by nie karała drowa za jej błędy. Aby go oszczędziła i pomogła Ewelein uratować. Niestety, Uosobienie Wielkiego Kryształu po raz pierwszy od dawna było głuche na jej prośby. I milczało nawet wtedy, gdy Leiftan odszedł, zostawiają Eris w więzieniu zupełnie samą.


@Methrylis wielkie dzięki za wyłapanie błędów! (;

Ostatnio zmieniony przez Sofja (18-03-2018 o 01h34)


https://78.media.tumblr.com/940ab181b678b9cbe5e08acb4fac6c77/tumblr_ohykp9k6nQ1u4gmt6o1_500.gif
Źródło: Tumblr

Offline

#8 15-03-2018 o 16h45

Straż Cienia
Methrylis
Uczeń Alchemika
Methrylis
...
Wiadomości: 16 227

http://i66.tinypic.com/inv4oj.jpg


No witam witam! Skoro dodałaś nowy rozdział, to bez zbędnych wstępów lecim dalej!

Czej, co? To Eris DRUGI RAZ trafiła do Eldki? Wow, tego jeszcze nie grali! …dobra, czej, na razie nic nie kumam.

Mhm. Babka budzi się w lochu, nic sobie nie może przypomnieć, a na dłoni ma jakieś pulsujące znamię. Jest ciekawie!

Meh. Leiftan. A niech go wszystkie piekła pochłoną. OCH WAIT, już to zrobiły XD

O kurczaki. A co Eris takiego zrobiła? /static/img/forum/smilies/big_smile.png No cóż — z jakiegoś powodu trafiła do lochów :v

Oj czuję, że niełatwo będzie mi się czytało to opko z tego względu, że ja jestem TOTALNIE team AntyAsh, a tutaj główna bohaterka się z nim sprzymierza. Meh /static/img/forum/smilies/hmm.png

„Ashkore odnalazł, jednak w pewnych ruinach stary dziennik” — po co ci tu ‘jednak’ i przecinek? Wywal to.

„ani nawet na jej osobę.” — trochę dziwnie brzmi: wystarczy zwykłe „ani nawet na nią”.

„tak jednak jedynie poczuła,” — też trochę koślawo. „Mimo to poczuła jedynie…” — może tak?

Niewątpliwie trzeba cię pochwalić za to, że zaczynasz opko z przytupem /static/img/forum/smilies/big_smile.png W prologu rozpierdziel, w pierwszym rozdziale bohaterkę od razu oskarża się o jakąś zbrodnię. Tego tutaj trzeba — szybkiej, konkretnej akcji! I ogólnie nie obraziłabym się, gdyby Eris faktycznie nie była taka kolorowa i by nie było jej zbyt łatwo odkręcić tych oskarżeń. Trochę dramatu nikomu nie zaszkodzi! I tak się zastanawiam, co z tym Leifem. Jest z Ashem czy nie? I co to za błyski w oczach? /static/img/forum/smilies/wink.png

Dobra, tyle ode mnie. Intrygujesz jak cholera, więc czekam niecierpliwie na kolejną część, zapraszam ewentualnie do mnie [Za Kurtyną Nigredo] i pozdrawiam! ^^

Ostatnio zmieniony przez Methrylis (15-03-2018 o 16h46)


Oficjalny Fanklub  E z a r e l a - K  O  N  K  U  R  S  ! ! !
k o n k u  r s    p r z e d ł u ż o n y

https://i.imgur.com/41dcyRK.gifhttps://i.imgur.com/XDotSyO.gifhttps://i.imgur.com/VK7IGv1.gif

Online

#9 15-03-2018 o 19h53

Straż Cienia
Le0kadia
Straż na szkoleniu
Le0kadia
...
Wiadomości: 232

Nie mogę wiele napisać, bo dużych uwag nie mam. Jest ciekawie i tyle, a wszelkie błędy wytknęła już Methrylis uwalniając mnie od tego niepisanego obowiązku. I szczerze, w przeciwieństwie do niej, mam nadzieje, że Ashkore będzie się pojawiał, a przynajmniej, że będzie się pojawiał częściej niż Leifan, którego dwulicowość mnie cholernie drażni. Z dwojga złego wole zapuszkowanego pomyleńca, który przynajmniej nie udaje miłego /static/img/forum/smilies/wink.png

Offline

#10 03-04-2018 o 22h00

Straż Cienia
Ghoul
Oficer Straży
Ghoul
...
Wiadomości: 1 696

   Do dziś dnia nie mogę wybaczyć Straży tej całej wtopy z eliksirem. Nie i już. Mogą sobie rzucać rzewnymi tekstami, oddawać życie, a nawet miód...! Nic nie pomoże, sorry-memory chłopcy, przegrana sprawa... dlatego zawsze z łatwością i przyjemnością wczuwam się w główną postać, która kombinuje za ich plecami. To mi się wydaje takie na miejscu, prawdziwe i szczere, że Eris (i ogólnie każda "Erika") szuka rozpaczliwie pomocy, nawet (a może szczególnie) od "ciemnej strony mocy". Poza tym, mam słabość do Ashkore'a. I do Leiftana. Właściwie, jeśli mam być szczera, mam chyba słabość do wszystkich złych chłopców... ale Ashkore, szczególnie taki, jakim go opisałaś, on to dopiero jest mraśny. Cierpliwy, bezlitosny, przyczajony w cieniu, jak drapieżnik napawający się paniką ofiary... przyprawia o ciarki i to mi się podoba. I to, że ją wykorzystał, a Leiftan wciąż jest rycerzem na białym koniu. Kocham sprytne intrygi. Sprytni źli chłopcy są jeszcze fajniejsi od tych zwyczajnych złych chłopców.
   Co do strony technicznej, to czyta się bardzo przyjemnie, widać, że umiesz się obchodzić z tekstem i że nic nie znalazło się w nim przypadkowo. Zręcznie malujesz słowem obrazy, które żywo stają przed oczami.
   Sama mam milion teorii spiskowych i chętnie wytarzam się w nowej. Zajrzę tu jeszcze, mam nadzieję, że trafię na coś nowego do poczytania :3

  PS. ... and właśnie znalazłam swojej roboty, porażającej urody meme na Twoim profilu, płakłam x)

Ostatnio zmieniony przez Ghoul (03-04-2018 o 22h08)


TECHNIK HODOWLI POSTÓW
https://i1.wp.com/www.heymunky.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/quicksilver.gif?resize=480%2C198

Offline

#11 06-04-2018 o 12h31

Straż Absyntu
Amrena
Rekrut
Amrena
...
Wiadomości: 70

Korzystając z tego, że nagle mam odrobinę wolnego czasu, nadrabiam zaległości - czyli komentowanie tych opowiadań, które czytam, ale z braku czasu nie komentuję, nad czym bardzo ubolewam, bo wiem jak bardzo motywujące mogą być komentarze.

Więc...
Brawo za to, że jest inaczej. I "inaczej" w tym przypadku nie oznacza "gorzej" /static/img/forum/smilies/smile.png Coś nowego, bardziej mroczny początek niż zazwyczaj i napisany z przytupem. Ciekawi mnie, co takiego się wydarzyło, że dziewczynę od razu zamknięto w więzieniu, no ale to pewnie się jeszcze wyjaśni.

Nie przepadam za "mroczną stroną Eldki" zwaną powszechnie Ashem. I zły Leif też do mnie nie przemawia, ale to tylko moje wewnętrzne narzekania. Może się okazać, że w Twoim wydaniu to wszystko przypadnie mi do gustu /static/img/forum/smilies/smile.png

Odnośnie błędów wypowiedziała się Meth i chwała jej za to, że ja nie muszę tego robić /static/img/forum/smilies/smile.png
No i oczywiście duży plus za styl. Czyta się naprawdę przyjemnie.

Więc, podsumowując: na pewno będę tu zaglądać, bo opowiadanie mnie zaintrygowało. Jeżeli nie będę komentowała to tylko dlatego, że cierpię na zespół chronicznego braku czasu, a nie chcę zostawiać po sobie krótkich, nic nie wnoszących komentarzy. Bardziej jestem dostępna na PW - staram się odpisywać na bieżąco i można mnie tam łapać /static/img/forum/smilies/smile.png

Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny! /static/img/forum/smilies/smile.png

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1