Odkryj magiczny świat Eldaryi!

Poznaj zwyczaje chowańców oraz mieszkańców Eldaryi. W tym fantastycznym świecie czeka na ciebie wiele przygód oraz romantycznych wątków! Bieg historii zależy od twoich wyborów.

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3

#51 24-09-2017 o 23h51

Straż Obsydianu
TheNightFox
Artylerzysta Straży
TheNightFox
...
Wiadomości: 4 245

http://i.imgur.com/UkLRqmb.png



    Krzyk Aidana rozpościerał się po każdym zakątku jego własnego mózgu, przeszywając nadwyrężone bębenki.
    Opuchnięte od nadmiernych uderzeń w glazurę stopy przybrały niebezpiecznie fioletowego odcieniu z domieszką cytrynowych przebarwień. Ból był zdecydowanie bardziej potężny niż sam wygląd. Mieszał mu zmysły, i do ostatnich tkanek, kontrolował umysł, przez co spokojny sen był tylko wygórowanym marzeniem, na którego realizację nie pozwalała albinosowi żadna część obolałego ciała.
    Naciągnięta skóra głowy wciąż gwałtownie pulsowała, przypominając o niewyobrażalnie piekącej, i roniącej krokodyle łzy, gehennie.
    Ilekroć tak się działo, mechanika opierała swoją genezę na tym samym, powtarzający się do grobowej deski schemacie. Mimo tego, że drastyczny atak nigdy nie kończył się krótkotrwałym zanikiem pamięci, ani innymi skutkami ubocznymi, tym razem, z całego serca, pragnął zapomnieć o wczorajszej nocy.
    Gdyby tylko nie podążył za rozszarpującymi go emocjami, siedziałby w swoim pokoju, oczekując na przybycie Feliksa.
    Mógł odetchnąć od napierających na jego barki wydarzeń z ostatniego tygodnia i na spokojnie poukładać przebieg rozmowy z Killianem, która kiedyś, tak czy siak, musiał przeprowadzić.
    Mógł nie mieć wyjątkowego, nadprzyrodzonego daru dotychczas sprowadzającego na niego same niefortunne problemy.
    Mógł nie uczęszczać do szkoły odstającej od reszty placówek położonej na południu Niemiec.
    Niestety czuł, jakby wypływał z bezkresnej toni niekończącego się Pacyfiku, który pożerał pechowych rozbitków. Przez szafirową taflę spokojnie dryfującej wody przedzierały się snopy soczyście miodowych promieni górującego na bezbłędnym niebie słońca, które próbowały dotrzeć do mroku głębiny.
    Lodowata woda okalała każdą partię jego ciała, tłumiąc uwalniający się żar z wnętrza organizmu albinosa. Nerwowe krzyki o pomoc unieszkodliwiła słona ciecz wpełzająca ustami oraz nozdrzami zalewając kruche płuca. Płukała najważniejszy do czynności życiowych tlen, sprawiając, że układ oddechowy Aidana płonął żywym ogniem, który przeobraził się w słupy krwawozłocistych języków.
    Jego ręce i nogi wprawione w energiczne ruchy próbowały pokonać opór oceanicznej wody. Nieugięte prawa fizyki utrudniały mu, wydostanie się ponad taflę, uwieńczoną jakby malowanymi pręgami płynnego srebra.
    Jego twarz, przyozdobiona coraz wyraźniejszymi strugami oranżowego światła, zbliżała się do niezachwianego lustra. W końcu zjawisko menisku wypukłego wyjrzało na blade poliki albinosa, a sklejone od wilgoci rzęsy oprószone były delikatnymi błyszczącymi kropelkami przypominającymi perłowe koraliki wyciągnięte z bezcennej kolekcji naszyjników królowej Elżbiety.
    Niemało uniósł powieki wybudzony okropnymi wspomnieniami z dnia powszedniego. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy, to oślepiająca wstęga kuli emanującej światłem, która wyglądała zza pękatych chmur o barwie popiołu zmieszanego z gęstą śmietaną, charakterystyczną dla jesiennych deszczy strefy klimatycznej Bawarii.
    Odwrócił głowę w bok, zauważając wciąż nieprzytomną Ashling. Jej głowa opatulona była w różnej maści bandaże. W niektórych miejscach nieskalanie śnieżny materiał plamiły zdeformowane koła zaschniętej krwi. Domyślił się, że leży właśnie w skrzydle szpitalnym.
    Co się stało, gdy zemdlał?
    Zważając na swoje liczne urazy, niezgrabnie podsunął kościste łokcie bliżej ramion. Podniósł klatkę piersiową, aby rozeznać sprawę. Po przeciwnej stronie przestronnego pokoju z przeważającą bielą, leżała Oralie, która wlepiała wzrok w ockniętego kolegę z klasy. Aidan posłał jej krzywy uśmiech na powitanie.
    Zbliżył nogę osaczoną niewygodną pościelą z twardego tworzywa, ku krańcowi łóżka z zamiarem próby siadu, lecz gdy przekręcił stopę, impuls bólu natychmiast dostał się do jego mózgu. Był na tyle mocny, że odrzucił do z powrotem do pozycji leżącej, a albinos syknął, zaciskając powieki.
    Rozluźnił mięśnie i czekał w bezruchu na jakiekolwiek wydarzenie, które skróciłoby nieustanne kontemplowanie starego zegara. Wskazówki antyku mozolnie wędrowały po okrągłej tarczy. Toczyły eteryczną drogę.
    Myślał o tym cofnąć zaś i zapobiec całemu kuriozalnemu wydarzeniu, aczkolwiek stchórzył. Nie wyobrażał sobie ponownego przeżywania tej sytuacji na wypadek, gdyby cały misterny plan, który uknułby, legł w gruzach, rozsypując pragnienia o tworzeniu lepszego świata. Nieraz korygował błędy. Były to kłopoty codziennie zwyczajnych nastolatków, a nie zapobieganiu serii niewyjaśnionych porwań i okrutnego morderstwa.
    Przemyślenia chłopaka przerwała pielęgniarka a wraz z nią intensywny, aczkolwiek dostatecznie stonowany zapach nieodgadnionej mieszanki taniej podróbki popularnej marki perfum rozchodzący się po sali. Szczupła kobieta, zauważywszy przytomnego Aidana podeszła do niego ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
    — Dzień dobry —[/b] przywitał ją albinos, patrząc, jak nachyliła się nad nim. Niektóre kosmyki marchewkowych włosów upiętych w eleganckiego przekładańca, wymknęły się z oficjalnej fryzury, która ułatwiała pracę, i łaskotały go po lodowatym czubku nosa. Widać, że nie była w humorze, ale któż by mógł w najbliższych dniach emanować przyjemna aura?
    Zapewne większość uczniów bała się, chociażby wyjść ze wspólnych pokojów i siedziało w zamknięciu w ciągłej obawie o swoje kruche życia, mogące prysnąć w jednej sekundzie.
    — Zastanawia mnie, dlaczego nie miałeś wpisanej znikającej hemolakrii i nerwicy — powiedziała mu, przyglądając się przenikliwym wzrokiem.
    Patrzyła wnikliwie na rozbudzonego Aidana.
    — Może z powodu tego —[/b] zaczął — że ostatnio hemolakria ujawniła się cztery lata temu i wszystko wskazywało, na to, iż kompletnie zanika? —[/b] odparował ironicznie, patrząc, jak twarz pielęgniarki diametralnie zmieniła swój wyraz. Nie była zadowolona z lekceważącej odpowiedzi.
    — A nerwica nigdy nie postępowała w zaawansowany stan. Objawiała się tylko podczas nad wyraz emocjonalnych dni — [/b]Tym razem odrzekł poważnie.
    Patrzył w odcienie szmaragdu w oczach kobiety, które świdrowały go bardziej niż zazwyczaj. Nigdy nie pałali do siebie wzajemną sympatią. Albinos od pierwszej wizyty — po dość bolesnej sytuacji, gdy podczas zajęć z treningu pewien dobrze zbudowany chłopak przez przypadek uderzył go z pięści w nos — wydał wyrok na niczemu-winną pielęgniarkę.
    Odkryła pościel, chcąc sprawdzić stan, w jakim znajdowały się stopy Aidana. Wszędobylskie siniaki obarczały stopy paskudnie śliwkową barwą. Były nagie. Nie okrywała ich żadna szata. Ciepłymi dłońmi głaskała okropne rany, dokładnie eksplorując każdy uraz naniesiony na porcelanową skórę.
    — Nie potrzeba opatrunku, jeśli o to chciałeś zapytać — odpowiedziała surowo na pytanie, które rzeczywiście kłębiło się w głowie białowłosego. Czy przez przypadek zamiast witakinezy pielęgniarka nie posiadała umiejętności czytania w myślach?
    Jednym ruchem z powrotem zakryła nogi chłopaka. I po prostu wyszła, nie odzywając się słowem, a jej jasny kitel rozwiały smagnięcia fal powiewu z uchylonego okna, które było otwarte dla prawidłowej cyrkulacji świeżego powietrza.
    Ponownie został sam na sam z natłokiem myśli.

Ostatnio zmieniony przez TheNightFox (23-11-2017 o 20h11)


https://imgur.com/6jxJveG.png
[/center]

Offline

#52 25-09-2017 o 18h03

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


Felix tej nocy praktycznie nie spał. Aidan nie wrócił na noc do pokoju a wszelkie próby dowiedzenia się dokładniej co u diabła się dzieje spełzły na niczym. Chłopak chciał podpytać nauczycieli ale pan Morrison skutecznie mu to uniemożliwił, odprowadzając go pod sam pokój i ostrzegając jeszcze kilka razy, żeby w nim został, jeśli nie chce mieć kłopotów.
Z samego ranka chłopak wymknął się z pokoju. Wczesna pora i wczorajsze wydarzenia spowodowały, że na korytarzach można było spotkać nielicznych uczniów. Na szczęście pan Morrison odpuścił sobie odgrywanie roli ochroniarza i ślad po nim zaginął. Felixa zaczynało poważnie męczyć ciągłe napotykanie Morrisona na swojej drodze, nawet jeśli  był to jeden z jego ulubionych nauczycieli.
Zajrzał do niemal wyludnionej stołówki bo od wczoraj nic nie jadł a organizm dopominał się o posiłek głośnym burczeniem brzucha. Usiadł w ciemnym kącie, żeby mieć spokój i zajął się sałatką, która szczerze powiedziawszy w ogóle mu nie smakowała. Jedząc, jednocześnie słuchał rozmowy dwóch młodszych od niego uczennic, siedzących nieopodal. Prawie zakrztusił się kawałkiem pomidora, kiedy jedna z nich dramatycznym głosem zaczęła mówić o rzekomym morderstwie. Zerknął z ukosa na mówiącą, żeby zobaczyć kto jest autorem tej odważnej teorii. Ciemnowłosa dziewczyna o poważnym spojrzeniu nawet nie zauważyła, że jest obserwowana. Felix znał ją całkiem dobrze i nigdy nie posądziłby jej o bezpodstawne plotki. Poczuł nieprzyjemny uścisk w żołądku. Skoro Olivia Wilson posuwała się do takich wniosków, to coś było na rzeczy…
Zjadł do końca nieszczęsną sałatkę i szybko zerwał się z miejsca aby dogonić dwie plotkary. Olivia przywitała go skinieniem głowy. W jej oczach błyszczał lekki niepokój.
-Usłyszałem przypadkiem o czym rozmawiałyście w stołówce- Felix odchrząknął się. To nie tak, że podsłuchiwał. To całkowity, zupełny i absolutny przypadek.- Skąd przyszedł ci do głowy pomysł z morderstwem?
-Mandy usłyszała rozmowę pana Walkera i pani Grebenshchikov- Odezwała się Olivia przyciszonym głosem- Mówili o…
Urwała bo w tym momencie drzwi, które właśnie minęli otworzyły się na oścież. Z sali wyszedł nie kto inny jak Daniel Valentine, zakuty w kajdanki. Towarzyszyło mu dwóch policjantów. Felix zatrzymał się odprowadzając spojrzeniem ten dosyć niecodzienny orszak. Jego towarzyszki również przystanęły ale chłopak w tym momencie całkowicie o nich zapomniał. Aresztowanie Daniela musiało się wiązać z czymś bardzo poważnym. Policjanci raczej nie aresztują ludzi pod byle pretekstem. Przypomniał sobie, że odkrył wczoraj, że w gablotce z nagrodami brakuje pucharu Dana. Puchar… Morderstwo. Czyżby…
Nagle Felix poczuł jeszcze większy niepokój, spowodowany nieobecnością Aidana dzisiejszej nocy. Chyba nie… To niemożliwe. Nie darzył nigdy Dana sympatią ale nigdy nie posądziłby go o morderstwo. Daniel może bywał irytujący i drażnił Felixa. Nie był jednak mordercą. A Aidan…
    Dojście do bardziej przerażających wniosków zostało mu przerwane w niecodzienny sposób. Mały papierowy motylek wleciał prosto w twarz Felixa. Chłopak odskoczył, nieco oburzony tym nagłym atakiem. Rozejrzał się dookoła ale nie dostrzegł w pobliżu nikogo. Pochylił się aby podnieść, rzecz, która go zaatakowaao ale motylek sam wleciał w jego dłonie. Przebiegł wzrokiem po wiadomości, zapisanej w liściku.
Czy wszyscy w tej szkole już całkiem postradali zmysły?
Nie bardzo wiedząc co robić, ruszył szybkim krokiem w kierunku skrzydła szpitalnego. Na szczęście przed wejściem napotkał Killiana i Morgan. Oboje wyglądali jakby mieli za sobą nieprzespaną noc. Nie tracąc czasu na zbędne powitania odciągnął ich na bok, tak aby nikt nie mógł ich podsłuchać.
-Otrzymałem prośbę o pomoc- Mruknął wyjmując z kieszeni nieco zmaltretowanego motylka. Dostrzegł, że Morgan trzyma w dłoni niemal identycznego- I wygląda na to, że nie tylko ja. Nie mam zielonego pojęcia co się tu od wczoraj dzieje ale domyślam się, że to nic dobrego.- Zatrzymał spojrzenie na Killianie, na moment odrywając się od sprawy Oralie- Wiesz może co się dzieje z Aidanem?
Spojrzał uważnie w twarze pozostałej dwójki i zerknął ponownie na liścik.
-Na początku, jak przeczytałem wiadomość przyszło mi na myśl dosyć… absurdalne i szalone rozwiązanie ale to raczej nie jest dobry pomysł. Nie myślę dziś logicznie i w pierwszej chwili chciałem tam wejść i bezceremonialnie zwinąć Oralie w jakieś bezpieczniejsze miejsce- Skrzywił się, niezadowolony ze swojego braku opanowania. Jego wzrok padł na drzwi. Jeśli zamkną Oralie w izolatce, nigdy nie pozna odpowiedzi na dręczące go pytania. Było to egoistyczne z jego strony, że w pierwszej chwili myślał o sobie ale wciąż żywił nadzieje, że dziewczyna wciąż wie coś o Emily. Żywej lub martwej.- Może jeśli porozmawiamy na spokojnie z dyrektorką obejdziemy się bez tych pomysłów, które uparcie krążą mi po głowie? Gdybyśmy znaleźli jakąś alternatywę dla tej koszmarnej izolatki…


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#53 01-10-2017 o 18h02

Straż Obsydianu
Raspberry
Pokonała kurę
Raspberry
...
Wiadomości: 908

https://i.imgur.com/4VZig8d.png?1


    Zamknąć w izolatce? Z jednej strony byłem w stanie zrozumieć i w jakiś sposób usprawiedliwić decyzję dyrektorki, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia. Teraz wszyscy powoli zaczynali tracić zmysły i chwytać się radykalnych rozwiązań, które nie zawsze były słuszne. Profesor Howell może po prostu nie wiedziała o klaustrofobii Oralie, ale nawet jeśli to zamykanie w izolatce kogoś, kto niedawno był porwany i przetrzymywany, w prawdopodobnie wręcz spartańskich warunkach, jest traumatyzujące i na pewno postaram się to wybić z głowy durniom z kochanej kadry nauczycielskiej. Na pewno jest jakieś inne mniej inwazyjne rozwiązanie. Oralie mówiąc o tym, była przerażona, nawet nie chciałem sobie wyobrażać, co by było, gdyby rzeczywiście to się wydarzyło.
    Potrzebowałem dobrego planu i to szybko, tym bardziej że właśnie do pomieszczenia wparowało dwóch policjantów. Świetnie, jeszcze ich tutaj mi brakowało. Pech prześladował mnie pewnie dlatego, że nie miałem ze sobą żadnego amuletu szczęścia, bo wszystkie zostały u mnie w pokoju. Tak to na pewno to. Całe szczęście to nie policjanci chcieli wsadzić Oralie do izolatki, więc może kupią mi trochę czasu.
    Przez chwilę zastanawiałem się nad opcją zrobienia małej rozróby i po prostu zabrania stąd dziewczyny, ale wizja mnie siedzącego za kratami pod zarzutem zakłócania pracy funkcjonariuszy nie była kusząca. Jednak nie mogłem też zostawić jej samej na pastwę losu, gdybym nie zdążył. Nerwowo zastukałem palcami w ramę łóżka.
    — Panie Keith — usłyszałem karcący głos policjanta, który zaczynał już tracić cierpliwość. Nerwowo rozejrzałem się po pomieszczeniu, w którym oprócz mnie, policjantów i Oralie wszyscy inni byli nieprzytomni, na pomoc pielęgniarki też nie miałem co liczyć. Zostawało tylko jedno wyjście.
    — Wymyślę coś, nie pozwolę im cię nigdzie wsadzić. — Czując, że policjant niebezpiecznie się do mnie zbliżył, ściszyłem głos — Nie zostawiam cię tu samej.
    Wyprostowałem się i uniosłem ręce w obronnym geście, widząc miny dwóch funkcjonariuszy, a szczególnie tego większego. Zanim jednak oddaliłem się od nich, zostałem jeszcze na chwilę zatrzymany i dostałem swoje klucze do pokoju. Obróciłem przedmiot w dłoniach. Daniel mógłby ruszyć tu swój tyłek i sam mi je dać, zamiast znowu używać hipnozy na wszystkich dokoła.
    Gdy zniknąłem z pola widzenia tamtej dwójki, zatrzymałem się, obok mnie już stała Kora, wyciągając w moją stronę jej drobną rączkę, którą chwyciłem. Od razu poczułem, jak uchodzi ze mnie energia, którą przekazywałem dziewczynce. Teraz jako duch będzie mogła być widoczna dla innych i będzie mogła zrobić w razie potrzeby większy zamęt. Zostawiając Korę w szpitalu, mogłem spokojnie opuścić pomieszczenie już nieco spokojniejszy o losy Oralie.
    Nawet dobrze nie wychyliłem się na korytarz, a już zostałem gdzieś zaciągnięty przez Felixa. Czując się niezbyt dobrze, oparłem się o ścianę i przejechałem dłonią po twarzy, już dawno nie oddawałem aż tyle energii. Muszę tylko chwilę odetchnąć i wszystko będzie dobrze, mam nadzieję…
    — Aidan śpi w lecznicy… wczoraj niezbyt dobrze przyjął dość krwawy widok. — odpowiedziałem na pytanie współlokatora Aidana. Martwiłem się o Albinosa, gdybym tylko wczoraj mógł coś zrobić.
Odgoniłem złe myśli na bok, później będę miał czas na zamartwianie się, teraz priorytetem była Oralie.
    — Zawsze, jeżeli się nie uda, możemy ją porwać i dokarmiać ciasteczkami i sernikiem, chociaż nie wiem, czy to zbyt mądry pomysł zważając na to, co się dzieje. Klaustrofobia to na pewno dobry argument, ale potrzebujemy jeszcze czegoś. Mamy trochę czasu, póki mam Oralie mentalnie na oku. — Nagle poczułem metaliczny posmak czegoś płynnego w ustach. Przez to wszystko nawet nie zauważyłem, że z nosa zaczęła mi cieknąć krew, zapewne z wyczerpania. Świetnie, tylko tego mi jeszcze brakowało.
    — Macie może chusteczkę? — zapytałem, przykładając rękę do nosa.

Ostatnio zmieniony przez Raspberry (01-10-2017 o 18h17)


Cause passion is passion
You know it just as well as me

https://78.media.tumblr.com/07e1ae40d52a646a4b037b4b379a25dc/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o1_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/5023af4e87e8e433d2316f1a8ec57775/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o6_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/c85b715c8214faf8a0443e2dc8a47bae/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o8_r1_250.gif

Offline

#54 01-10-2017 o 18h39

Straż Obsydianu
Rayana
Pokonała kurę
Rayana
...
Wiadomości: 755

http://i.imgur.com/MSZebht.png


    Kill bardzo się wahał co robić. Oralie ścisnęła swoje ręce z nerwów. Myślała, że może w jakiś sposób zagnie czas, żeby jej tu samej nie zostawiać, ale powoli policja dawała wyraźnie do zrozumienia, że chcą z nią porozmawiać sami. Nie mając innego wyjścia Killian zapewnił ją, że stąd ją wyciągnie, wymyśli coś i po nią wróci po czym z podniesionymi rękami zaczął wychodzić ze szpitala. Przyuważyła jeszcze, że jeden z nich coś oddawał chłopakowi w czasie, kiedy drugi podszedł do niej od strony szafki i zauważył brak dokumentów.
    - Ej, kładłeś tu wszystkie raporty i protokoły? – zapytał, odwracając się do towarzysza, który wkrótce się dołączył.
    - No przecież tam powinny leżeć, nie ma?
    Mam tylko nadzieję, że moje motylki do kogoś innego dotrą i pomoże Killowi.
    - Panienka widziała gdzieś nasze papiery jak się budziła? – po chwili usłyszała jak ten grubszy policjant zadawał jej pytanie.
    Pokręciła głową jednocześnie kłamiąc. Wiedziała doskonale, gdzie teraz ich raporty się znajdywały, ale uznała, że nie będzie funkcjonariuszy niepotrzebnie denerwować.
    - Co się przejmujesz, zaraz ich poszukamy, poradzimy sobie jakoś – odparł chudszy, wyciągając sporej grubości notes. – Jak panna Meathow się domyśla, chcielibyśmy porozmawiać o twoim porwaniu.

***

    - Ale panienka jest na pewno pewna?
    Oralie zaczynała powoli mieć dosyć tego przesłuchania. Miała wrażenie, że minęła godzina i cały czas w kółko policjanci powtarzali się jak katarynki.
    - Proszę pana – ponowiła rudowłosa, bawiąc się kołdrą i próbując nie krzyknąć ze zdenerwowania – przepraszam, naprawdę nie mogę sobie nic przypomnieć. Mówiłam, że pamiętam tylko fakt, że byłam gdzieś przetrzymywana, a potem samą ucieczkę jak biegłam do szkoły w środku nocy. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie ściga, nie mogę tego potwierdzić jednoznacznie.
    - A te – grubasek wskazał długopisem na jej ręce – nakłucia? Noga?
    Dziewczyna wzięła głęboki wdech.
    Kiedy to się skończy?
    - Nie pamiętam. Jedyne co to pamiętam ból i strach, nic więcej.
    Funkcjonariusze spojrzeli po sobie, zrezygnowani, ale jednocześnie zdeterminowani wyciągnąć jak największą ilość informacji. W końcu westchnęli ciężko i wstali z miejsc.
    - To póki co tyle od nas – ogłosił chudszy i wyższy, chowając notes. – Nie ma sensu cię przesłuchiwać w sprawie morderstwa, bo pielęgniarka zeznała, że w tym czasie spałaś i nie masz o tym pojęcia. Jeśli tylko panience się przypomni to proszę to zgłosić któremuś nauczycielowi.
    Nie odpowiedziała na to. Nic nie mówiąc odprowadziła wzrokiem policjantów, zostawiając ją i nieprzytomnych kolegów samą na sali. Westchnęła i oparła się o oparcie z ramy łóżka.
    Mam nadzieję, że od razu nie doniosą nauczycielom, że skończyli. Kill, gdzie jesteś?
    Z braku laku zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu i wtedy zauważyła, że chłopak o białych włosach, Aidan, się wybudził i właśnie do niej krzywo się uśmiechnął. Pomyślała, że może coś wie na temat tego morderstwa, ale w tym samym czasie weszła pielęgniarka, więc na wszelki wypadek odwróciła głowę w stronę wyjścia i przymknęła oczy. Poczekała aż kobieta sobie pójdzie, więc jak tylko usłyszała, że zaczyna rozmawiać z Aidanem, otworzyła oczy i zobaczyła ją.
    Małą, na wpół prześwitującą dziewczynkę. Miała podskoczyć z przerażenia, ale po chwili przypomniała sobie, że Killian dużo opowiadał jej o duchu, który mu towarzyszył. Czyżby zostawił ją na czatach?
    Ze zdziwieniem odkrywając, że albinos ma jakieś dolegliwości związane z nerwicą, była wdzięczna Killowi za to, że próbuje mu pomóc. Gdy pielęgniarka wyszła po rozmowie z chłopakiem, leżała i nieco już uspokojona, czekała na kolegę, który miał ją wyciągnąć z bagna zwaną izolatką.


https://i.imgur.com/xbGelni.gif

Offline

#55 07-10-2017 o 23h36

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 190

https://zapodaj.net/images/12fb6d80a80eb.png

Wkrótce pojawił się i Felix. Z niepokojem wymalowanym na twarzy odciągnął Morgan oraz jej przyjaciela na ubocze, w stronę jakiegoś ciemnego, aktualnie nie używanego przez żadnego z uczniów lub nauczycieli, korytarza. Jak się okazało, Oralie i jego obdarowała papierowym motylkiem. Rozumiała zdenerwowanie chłopaka zaistniałą sytuacją. Jej samej podniosło się ciśnienie na myśl, że dyrekcja zamierza wcisnąć Oralie, dziewczynę najbardziej przestraszoną z nich wszystkich do odludnej izolatki. Może jeszcze dla jej bezpieczeństwa? Czy rodzina rudowłosej o tym wie? Przeniosła wzrok na Killiana, który wysunął w ich stronę pierwszą myśl, która może im się przydać. On sam w tym momencie bardziej przypominał trupa niż nastolatka. Był blady a jego twarz wydawała się zapadnięta. Jak to możliwe, że tak ważną dla nich noc zapamiętają z zupełnie innych pobudek niż się na początku wydawało? Morgan czuła jak jej powieki zaczynają robić się coraz cięższe, obraz na przemian spowalnia i przyspiesza a wszystkie kierowane do niej słowa wydają się być wymawiane przez megafon przystawiony prosto do jej ucha. Zmęczenie udzielało się wszystkim. Niczym w slow motion obserwowała szkarłatną kroplę rozpłaszczającą się na dywanie.
— Macie może chusteczkę? - głos Killa lekko ocucił ją ze stanu porównywanego do zahipnotyzowania. Dziewczyna wyjęła zwiniętą w kulkę kartkę, którą rozprostowała ukazując wszystkie jej zagięcia, po czym podała ją swojemu przyjacielowi.
- I tak musimy się tego pozbyć. Lepiej dla nas żeby nikt nie wiedział, że my wiemy. A rozmowa z Howell na pewno nas nie ominie. Na początku pomyślałam o tym by skontaktować się z jej wujkiem, ale musielibyśmy odnaleźć jego numer a to zajęłoby wieczność. Zdecydowanie za długo dla kogoś kto być może nie ma nawet jednego dnia. - kontynuowała - Przede wszystkim powinniśmy wyperswadować jej pomysł izolatki z głowy i zastąpić go czymś łagodniejszym. Na tą chwilę może przecież przenieść się do naszego pokoju. Myślę, że Ash nie miałaby nic przeciwko... mam nadzieję, że ten uraz to nie jest nic poważnego.
***

Morgan usiadła na wprost Dyrektorki opierającej się o skórzane oparcie fotela za biurkiem, jakby analizującej to co przed chwilą usłyszała. Musiała wyznać jej prawdę, jednak mieli chociaż tyle, że wyszła ona z ich strony. Starała się niczego nie pominąć, kilkakrotnie przypominając o fobii na punkcie małych, zamkniętych pomieszczeń. Mallory wyglądała jakby zaraz miała zasnąć. Jej perfekcyjny makijaż rozmazał się doszczętnie pozostawiając widoczne ślady wokół oczu i ust. Mimo to wciąż starała się zachowywać pozory.
- Rozumiem, że zależy wam na przyjaciółce.. Na razie niech tak będzie. - prawdopodobnie była zbyt zmęczona by się kłócić, jednak istniał również cień szansy, że okazała trochę serca. - Przeniesie się do waszego pokoju gdy pielęgniarka powie, że nie potrzebuje już stałego pobytu w skrzydle szpitalnym.
Morgan wydukała coś w stylu podziękowań po czym błyskawicznie opuściła gabinet przed którym czekał na nią Killian wraz z Felixem Pokrótce opowiedziała im wszystko.
W drodze do szpitala tknęła ją jedna myśl. Była za bardzo skupiona na uratowaniu Oralie by zastanowić się nad tym gdzie jest Daniel, którego przesłuchanie powinno zakończyć już jakiś czas temu.
- Właściwie to czy ktoś wie co z Danem?

Ostatnio zmieniony przez Clementine (04-12-2017 o 19h00)


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#56 08-10-2017 o 15h22

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


Plan Morgan był zdecydowanie rozsądniejszy, niż próba porwania Oralie, która na początku przyszła do głowy Felixowi. Dlatego przystał na niego natychmiast.
O dziwo dyrektorka zaskakująco łatwo zgodziła się na ten pomysł. Możliwe, że nie miała już siły użerać się z uczniami, którzy byli bardzo zdeterminowani, aby nie dopuścić żeby Oralie nie trafiła do izolatki. W każdym razie, po krótkim streszczeniu rozmowy z dyrektorką, które przedstawiła im Morgan, Felix uznał, że kryzys jest już zażegnany.
-Należałoby powiadomić Oralie o tym, że jednak nie wepchną jej do izolatki. Będzie spokojniejsza- Odezwał się.
Jednak następne pytanie Morgan, przypomniało mu o kolejnym nieciekawym problemie. Przypomniał sobie, że Morgan jest przecież dziewczyną Daniela. I jak tu przekazać komuś delikatnie wiadomość, że twój chłopak właśnie został zatrzymany przez policjantów i prawdopodobnie oskarżony o morderstwo? Sam Felix uspokoił się nieco, kiedy dowiedział się, że ofiarą nie był jego współlokator. To jednak nie oznaczało, że sprawa jest mniej poważna niż wcześniej.
Zatrzymał się na korytarzu. Najlepiej było powiedzieć to wprost. Nie lubił Daniela ale Morgan zasługiwała na to aby wiedzieć co się dzieje z jej chłopakiem.
-Widziałem go jak wychodził w towarzystwie policjantów. –Umilkł na moment- Myślę, że… że został oskarżony o morderstwo. Wczoraj widziałem, że w gablotce z pucharami brakuje jego nagrody a plotki mówią, że to puchar był narzędziem zbrodni. Absolutnie nie twierdzę, że to zrobił ale nie wygląda to dobrze.
Spojrzał na Morgan i Killa, zastanawiając się jak zareagują na te wieści. Kill był przecież dobrym kumplem Dana i prawdopodobnie też niezbyt dobrze to przyjmie.


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#57 15-10-2017 o 22h54

Straż Obsydianu
Raspberry
Pokonała kurę
Raspberry
...
Wiadomości: 908

https://i.imgur.com/4VZig8d.png?1


    Poczucie winy nie chciało mi dać spokoju, odkąd Felix powiadomił mnie i Morgan o aresztowaniu Dana, a ja głupi myślałem, że jest zbyt leniwym dupkiem. Tracąc na krótką chwilę kontrolę nad sobą, zakląłem siarczyście, kopiąc w pierwsze lepszą rzecz, którymi okazały się aktualnie lekko drgające pod wpływem mojego kopnięcia drzwi.
    — Przekażcie dobre nowiny Oralci, ja muszę się przewietrzyć — powiedziałem i nie czekając na nic, odwróciłem się i poszedłem w przeciwną stronę.
***
    Na dworze panował chłód, który w tym momencie doskwierał mi bardziej niż zwykle z powodu braku kurtki. Wycieczka do lasu w chłodny listopadowy dzień bez wierzchniego odzienia była wielką głupotą z mojej strony, jednak w tamtym momencie mało mnie to obchodziło. Dodatkowo pani dyrektor wyraziła się dosyć jasno, że żaden uczeń nie powinien opuszczać teraz terenu szkoły, ale jak zawsze zamykając wejścia, zapomnieli o małej furtce.
    Po prostu chciałem, żeby ten cholerny dzień się już skończył, żeby sprawa z porwaniami się skończyła, Dan wrócił cały i moim przyjaciele w lecznicy wyzdrowieli. Czy to naprawdę aż tak duża prośba? Dodatkowo całe to oskarżenie Dana nie miało żadnego sensu. Niby dlaczego miałby atakować Ash lub tamtą dziewczynę? Może Daniel nie był aniołkiem, ale dałbym sobie rękę uciąć, że jest niewinny, nawet jeśli to puchar jest narzędziem zbrodni.
    Kolejny płaski kamień rzucony przeze mnie odbił się kilka razy od tafli wody, żeby na koniec wpaść do niej z pluskiem i spocząć na samym dnie jeziora. Może to właśnie tam znajdują się teraz zaginieni uczniowie i tak samo miała skończyć wczorajsza ofiara mordercy. Sama myśl o tym sprawiła, że zastygłem z kamieniem w ręce, czując dziwny niepokój. Nawet las, który był dla mnie zawsze miejscem, do którego mogłem uciec i zostać sam na sam z myślami, wydawał mi się bardziej ponury i groźny niż zazwyczaj.
    Podskoczyłem, słysząc szelest dochodzący z krzaków obok, już miałem zacząć uciekać, ale zobaczyłem wychodzącego z krzaków Napoleona. Wziąłem kilka głębokich wdechów, próbując uspokoić bicie serca. Czego ja właściwie się bałem? Przecież morderca nagle nie wyskoczy mi z krzaków ot, tak… prawda?
    — Chodź bestyjko, idziemy stąd — powiedziałam, biorąc na ręce łaszącego się do mnie kota.
    Zamknąłem za sobą metalową furtkę, która lekko skrzypnęła i wypuściłem futrzaka z objęć. Wystarczyłaby jeszcze chwilka i moja mała „ucieczka” skończyłaby się bez konsekwencji, ale nagle tu przede mną wyrósł pan Morrison, jakby tylko czaił się, żeby przyłapać uczniów na gorącym uczynku.
    — Kot uciekł i chciałem go złapać — próbowałem jakoś wybrnąć z sytuacji, widząc karcącą minę pana Morrisona.
— Opowiesz mi o tym jutro — powiedział, a ja tylko kiwnąłem głową na potwierdzenie jego słów i się oddaliłem. Chwilę później usłyszałem dźwięk przekręcanego w starym zardzewiałym zamku klucza.
    Wyszedłem spod prysznica, wycierając ręcznikiem mokre włosy. Miałem zamiar wrócić do lecznicy od razu po spacerze, ale stwierdziłem, że łażenie cały dzień w zabrudzonych krwią spodniach i wczorajszych ubraniach nie jest dobrym pomysłem, a dodatkowo ciepły prysznic był miłą odmianą po zmarznięciu na spacerze. Osobiście wolałbym inne formy ogrzania na przykład przez takiego jednego ładnego chłopaka, ewentualnie wspólny prysznic też nie byłby zły.
Trzymając w rękach tackę pełną jedzenia, otworzyłem sobie łokciem drzwi i wszedłem do pomieszczenia szpitalnego.
    — Katering! — poinformowałem innych o moim przybyciu, stawiając jeden z kubków z kawą na biurku pielęgniarki. Może i jej nie lubiłem, ale jednak wytrzymała z nami całą noc i nie narzekała aż tak bardzo, więc zasłużyła sobie na trochę dobroci.
    Rozdałem już większości osób znajdujących się w szpitalu, to co przyniosłem. Starałem się dla każdego wybrać coś co lubi, a przynajmniej tak mi się wydawało. Pod koniec na stoliku obok łóżka Ash położyłem talerzyk z sernikiem. Nie wiedziałem, czy obudzi się, zanim ciasto się zepsuje, ale głupio byłoby mi o niej zapomnieć.
Z o wiele lżejszą tacą usiadłem obok obudzonego już Aidana i uśmiechnąłem się do niego.
    — Jak się czujesz? — zapytałem, odstawiając tacę na bok — Przyniosłem ci coś do jedzenia. — Wskazałem głową na talerz z pierogami i szklankę soku pomarańczowego stojących tuż obok mojej kawy i jogurtu. Nagle, przypomniawszy sobie o czymś, zanurkowałem w swojej skórzanej torbie i wyjąłem plastikowe opakowanie pełne budyniu, po czym postawiłem je obok reszty jedzenia. Udało mi się podwędzić czekoladowy smakołyk, gdy kucharka wyszła na chwilę do toalety, zostawiając kuchnię samopas.
    — Co prawda podwędzenie tego nie było tak fajne, jak wtedy z tobą, ale pomyślałem, że może masz ochotę. Podobno czekolada pomaga… w czymś. — Zestresowany zacząłem miętosić materiał zielonej koszuli w kratę, którą zarzuconą miałem na koszulkę.
    Irytował mnie fakt, że od kilku miesięcy nie potrafiłem z nim normalnie porozmawiać tak jak kiedyś. Po prostu pewnego dnia zacząłem sobie zdawać sprawę, że Aidan mi się podoba. Zauważyłem, że mógłbym godzinami patrzeć w jego niebieskie oczy, a każdy jego dotyk sprawiał, że czułem motyle w brzuchu. Coraz bardziej podobały mi się wianki, które pięknie komponowały się z jego śnieżnobiałymi włosami. Jego głos z dnia na dzień stał się najpiękniejszym dźwiękiem, jaki mogłem usłyszeć, a on sam stał się najbardziej uroczą osobą, jaką widziałem. Podobała mi się jego delikatność, to jak się uśmiecha, ogółem wszystko nawet te odstające od reszty kosmyki włosów, które często mnie wkurzały i miałem ochotę je poprawić. Początkowo myślałem, że to tylko chwilowe, że po prostu szukam pocieszenia po nieudanym związku, ale im więcej przebywałem z chłopakiem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, jak bardzo się mylę. Jednak im bardziej byłem zakochany, tym bardziej zacząłem się oddalać od niego, nie chciałem rujnować naszej przyjaźni, ale jednak to robiłem. Dla niego mógłbym nawet być w cholernym friendzonie, żebym tylko mógł być przy nim. Jego wczorajszy atak jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że to właśnie on jest osobą, którą chciałbym chronić za wszelką cenę, a to, że wczoraj nie byłem w stanie zrobić nic w tym kierunku, dobijało mnie jeszcze bardziej.
    Spojrzałem na leżącego chłopaka i jeszcze przez chwilę w ciszy popatrzyłem mu w oczy, zbierając myśli.
— Co powiesz na to, żeby to kiedyś powtórzyć? — zapytałem w końcu.

Ostatnio zmieniony przez Raspberry (15-10-2017 o 22h56)


Cause passion is passion
You know it just as well as me

https://78.media.tumblr.com/07e1ae40d52a646a4b037b4b379a25dc/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o1_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/5023af4e87e8e433d2316f1a8ec57775/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o6_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/c85b715c8214faf8a0443e2dc8a47bae/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o8_r1_250.gif

Offline

#58 16-10-2017 o 14h47

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


Felix skinął głową, nie dodając już ani słowa. W tym momencie lepiej było zostawić Killa i Morgan samych sobie. Nie umiał wskrzesić żadnych słów pocieszenia. Może nie życzył Danielowi źle ale nie darzył go szczególnie pozytywnymi uczuciami, a przynajmniej nie na tyle aby pocieszać ludzi blisko z nim związanych.
Zresztą miał teraz inne zadanie. Ktoś musiał powiadomić Oralie, że niebezpieczeństwo zamknięcia jej w izolatce bezpowrotnie minęło. Skoro dziewczyna odzyskała przytomność może uda się coś od niej wyciągnąć?
Postanowił wreszcie przestać bezsensownie sterczeć na środku korytarza i skierował się w stronę skrzydła szpitalnego. Tym razem nie miał problemu z dostaniem się do środka. Pierwszy raz od czasu porwania widział Oralie przytomną. Przyjrzał się dziewczynie z niejaką ciekawością. Nie znał jej dobrze, chociaż często mijali się na korytarzu. Praktycznie nigdy nie zamienili ze sobą ani zdania. Zresztą Felix miał bardzo wąskie grono przyjaciół i nie lubił wychodzić ze swojej strefy komfortu. Nie dlatego, że bał się ludzi tylko dlatego, że nie odczuwał potrzeby mieć większej ilości znajomych. Był wystarczająco szczęśliwy przebywając wśród tych, których już znał.
Wziął wolne krzesło i przysunął je bliżej łóżka dziewczyny, po czym usiadł.
-Kill, Morgan i ja opanowaliśmy sytuację. Zostaniesz przeniesiona do pokoju Ash i Morgan- Odezwał się prosto z mostu, nie bardzo wiedząc jak zagaić rozmowę.
Na dłuższy moment zapanowała cisza. Felix zagapił się na przesuwające się wskazówki zegara wiszącego na ścianie. W końcu zorientował się, że popadł w zbyt głębokie zamyślenie i wrócił duszą do świata żywych. Spojrzał ponownie na Oralie.
-Tak właściwie chyba jeszcze nigdy oficjalnie się nie poznaliśmy. Jestem Felix- Na jego ustach pojawił się lekki uśmiech, kiedy zdał sobie sprawę, że dziewczyna musiała znać jego imię. Na zajęciach były przecież odczytywane listy obecności. Tak czy inaczej, formalności musiało stać się zadość.


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#59 16-10-2017 o 17h00

Straż Obsydianu
Rayana
Pokonała kurę
Rayana
...
Wiadomości: 755

http://i.imgur.com/MSZebht.png


    W oczekiwaniu na kogokolwiek zapomniała mieć się na baczności, więc tym pięknym sposobem pielęgniarka, która potem po coś przyszła, wiedziała, że Oralie nie śpi. Popatrzyła na nią ze znudzeniem i bez słowa wyszła z sali, zostawiając ją i kolegów leżących naprzeciwko samych sobie. Zerkała tylko co jakiś czas na duszka Killa, który stał na czatach. Dziewczynka sobie chodziła od kąta do kąta w celu jej tylko znanym.
    Z tych całych nerwów miała wstawać już z łóżka kiedy usłyszała, że ktoś wszedł. Przy wejściu zobaczyła chłopaka o ciut przydługich, brązowych włosach. Po chwili go rozpoznała. Miała szczęście, że ma pamięć do ludzi, twarzy i ich imion. Wziął wolne krzesło i dostawił je pod łóżko, na którym siedziała rudowłosa.
    - Kill, Morgan i ja opanowaliśmy sytuację. Zostaniesz przeniesiona do pokoju Ash i Morgan – powiedział po chwili Felix, nic więcej już nie dodając.
    Westchnęła z ulgą, opierając się plecami o odchyloną ramę łóżka.
    Już chyba z dwojga złego wolę to wyjście. Całe szczęście, że się jakoś ułożyło…
    Napawała się spokojem, który właśnie ją ogarnął kiedy dowiedziała się dobrych nowin na temat drastycznych środków, które miały zostać na nią zastosowane. Jednocześnie było to dla niej dziwne, bo to był pierwszy raz od… dłuższego czasu, kiedy niczym nie musiała się martwić. Czyżby w czasie porwania nigdy spokoju nie miała?
    Z jej rozważań na tematy błahe przerwał Felix, który najwyraźniej postanowił przerwać ciszę, jaka między nimi nastała.
    - Tak właściwie chyba jeszcze nigdy oficjalnie się nie poznaliśmy. Jestem Felix – słabo uśmiechnął się w jej stronę, a po chwili zauważyła, że nieco było głupio jak tak się przedstawiał po… ponad roku odkąd są w jednej klasie?
    Mimowolnie Oralie cicho parsknęła śmiechem. Zakryła usta dłońmi, próbując się pohamować. Przecież ona też nie była lepsza, również nie było okazji, żeby przez chwilę porozmawiać z chłopakiem.
    - Przepraszam, sytuacja jest jakaś taka… dziwna – wytłumaczyła się, po chwili opanowując się. – Oralie.
    Może to był początek zawierania nowych znajomości? Nie wiedziała tego, w każdym razie do głowy przyszło jedna rzecz, o którą chciała już wcześniej kogokolwiek wypytać.
    - Słuchaj… - zaczęła już poważniejszym tonem. – Powiesz mi co się stało w nocy? Słyszałam o jakimś morderstwie, ale nikt nic mi nie powiedział. Nawet policja stwierdziła, że to strata czasu na pytanie mnie o te szczegóły…


https://i.imgur.com/xbGelni.gif

Offline

#60 18-10-2017 o 16h27

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


    Felix skinął głową, wciąż lekko się uśmiechając. Faktycznie sytuacja była dosyć… dziwna. Właściwie chłopak średnio potrafił zawierać nowe znajomości, zważywszy, że praktycznie nigdy tego nie robił.
    Nachmurzył się słysząc pytanie o wydarzenia z zeszłego wieczora. W końcu sam do końca nie miał pojęcia co się wydarzyło i musiał przyznać, że drażnił go ten brak informacji.
-Tak szczerze…- Odezwał się pochylając się lekko do przodu i zniżając głos-  Sam do końca nie mam pojęcia. Wiem tylko z plotek, że jest mowa o jakimś morderstwie i  że Aidan coś widział. No i… -Umilkł na moment, przypominając sobie co widział zaraz po śniadaniu- Widziałem jeszcze jak policjanci wyprowadzali zakutego w kajdanki Daniela Valentine ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że on byłby w stanie zrobić coś tak okropnego.
    Nie wiedział czy właściwie powinien mówić o tym Oralie, kiedy była w dosyć kiepskim stanie ale ukrywanie faktów niczego nie zmieniało. Zresztą on sam tych faktów nie posiadał zbyt wiele. I jeszcze była jedna sprawa, która bardzo go dręczyła ale nie wiedział jak się o nią zapytać.
-Słuchaj… ty pamiętasz coś z tamtych wydarzeń?- Lekko się zaciął i zaczął się szybko tłumaczyć - Nie zrozum mnie źle, nie chcę cię przesłuchiwać ani męczyć złymi wspomnieniami tylko… Moja bliska przyjaciółka też przepadła bez śladu i zastanawiam się czy jest jakakolwiek szansa, że…
    Urwał, nie chcąc nic dalej mówić. Wciąż miał nadzieję, że Emily jakimś cudem żyje, chociaż od jej zniknięcia minęło już sporo czasu.


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#61 18-10-2017 o 19h30

Straż Obsydianu
Rayana
Pokonała kurę
Rayana
...
Wiadomości: 755

http://i.imgur.com/MSZebht.png


    Oralie słuchała wyjaśnień Felixa, który nie zdradził zbyt wiele szczegółów prawdę powiedziawszy. Ale jednak to, że zdarzyło się to zaraz po tym jak wróciła do szkoły było… niepokojące. Kojarzyła także całego Daniela Valentine’a. Nigdy z nim nie rozmawiała, bo miała bardzo wielkie opory przed nim. Wyglądał trochę jak jeden z tych łobuzów, z którymi lepiej nie zadzierać. Ale nie mogła się opowiedzieć za opcją czy to on był sprawcą czy nie, bo do końca go nie zna.
    W pewnym momencie zerknęła na Felixa i z jego postawy wynikało, że miał przed czymś opory. Po chwili jednak się przełamał i postanowił kontynuować rozmowę, ale na inny ciut temat.
    - Słuchaj… ty pamiętasz coś z tamtych wydarzeń? – z początku była nieco rozdrażniona, bo wiedziała, do czego chłopak nawiązywał, ale po chwili zaczął się na szybko tłumaczyć, więc słuchała go dalej. - Nie zrozum mnie źle, nie chcę cię przesłuchiwać ani męczyć złymi wspomnieniami tylko… Moja bliska przyjaciółka też przepadła bez śladu i zastanawiam się czy jest jakakolwiek szansa, że…
    W międzyczasie przyciągnęła kolana do siebie i z początku ukrywając twarz zastanawiała się co mu odpowiedzieć. Rozumiała, że skoro jedna z zaginionych była przyjaciółka Felixa to miał powód, żeby spróbować się coś o niej dowiedzieć, żeby mieć spokojniejszą duszę. Tylko, że był jeden problem.
    Wychyliła głowę i zerknęła na chłopaka smutnymi oczami.
    - Chciałabym ci jakoś pomóc, ale… - zacięła się, próbując dobrać jakoś rozsądniej słowa, lecz po chwili same się z niej wylały jak wiadro wody - …ale nie mogę sobie w ogóle nic przypomnieć poza bólem i nową traumą do strzykawek, której nie miałam. Nawet nie wiem czy widziałam w ogóle kogoś ze szkoły…
    Beznadziejnie się czuła. Nie z powodu tego całego porwania. Bardziej tym, że mogła doprowadzić do sprawcy i do porwanych, ale zwyczajnie nie pamiętała tego najważniejszego. Bezradność w tym momencie sprawiła, że prawie chciała się rozpłakać.
    - Przepraszam – mruknęła, cały czas trzymając przy sobie kolana. – Teraz… dopadła mnie bezradność w tej całej sytuacji.


https://i.imgur.com/xbGelni.gif

Offline

#62 28-10-2017 o 13h21

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


Felix uważnie obserwował Oralie. Nie miała powodu, żeby coś przed nim ukrywać, więc musiał jej uwierzyć. Był łagodnie mówiąc zawiedzony ale po chwili zorientował się, że dziewczyna wygląda tak jakby miała się zaraz rozpłakać. No pięknie, teraz jeszcze doprowadzał ludzi do płaczu.
Wyciągnął dłoń i poklepał ją niezgrabnie po ramieniu. Jego zdolności w pocieszaniu były tak samo kiepskie jak umiejętność zawierania nowych znajomości.
-Nie martw się. Wszystko będzie dobrze a policja prędzej czy później złapie prawdziwego sprawcę.- Wymamrotał.
Patrząc jednak na to co policja teraz wyprawiała, w głębi serca miał duże wątpliwości co do słów, które wypowiedział. Wciąż wątpił, że Dan byłby w jakimś stopniu odpowiedzialny za wszystko co się ostatnio działo.
Spojrzał w głąb sali, na łóżko, na którym leżał inny pacjent, o którego dziś z samego rana się martwił. Zwrócił się ponownie do Oralie.
-Odpoczywaj. Za niedługo pewnie zostaniesz przeniesiona do pokoju Ash i Morgan. Tam jest zdecydowanie lepiej niż w tym skrzydle szpitalnym. Ja jeszcze muszę zajrzeć do mojego współlokatora.
Z tymi słowami chciał wstać i zajrzeć do Aidana ale wyprzedził go Killian, wparowując do pomieszczenia obładowany jedzeniem, zakrzykując słowa o kateringu, po czym wcisnął Felixowi i Oralie kanapki. Felix uśmiechnął się lekko na ten miły gest, zerkając na Oralie.
-Smacznego- Rzucił jeszcze na pożegnanie, po czym skierował się w stronę łóżka Aidana, przy którym znajdował się już Killian. Swoim nadejściem najwyraźniej przerwał im rozmowę.

Ostatnio zmieniony przez Evalyn (22-11-2017 o 20h56)


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#63 04-11-2017 o 22h59

Straż Obsydianu
Raspberry
Pokonała kurę
Raspberry
...
Wiadomości: 908

???

Cichy szum sprzętu w pomieszczeniu ochrony zakłócała muzyka dochodząca z telefonu ochroniarza, który bardziej niż tym co działo się na kamerach był zainteresowany przejściem kolejnego levelu w ulubionej grze. Może gdyby chociaż na chwilę, ze względu na ostatnie wydarzenia, oderwał wzrok od Candy Crush zobaczyłby, że jedna z kamer pokazująca korytarz przed pomieszczeniem szpitalnym przestała działać. Wtedy mógłby pójść sprawdzić czemu tak się stało i zobaczyłby nie tylko zniszczoną kamerę z której unosi się czarny dym, ale także przyłapał by ubraną na czarno postać w masce, która pisze rzędy cyfer czerwonym sprejem po ścianie zamku. Jednak teraz było już po wszystkim. Postać tak samo szybko jak się pojawiła, znikła z korytarza zostawiając po sobie tylko ciszę przerywaną przez brzęczenie muchy i zapach farby. Pamiętajcie dzieci, czasami jednak warto unieść wzrok znad telefonu, bo możecie przyłapać mordercę na gorącym uczynku i powstrzymać nadchodzącą katastrofę.

"3862 4 87793393643
2.31 95.2 99.9 105.153 165.2 172.7"

Ostatnio zmieniony przez Raspberry (04-11-2017 o 23h20)


Cause passion is passion
You know it just as well as me

https://78.media.tumblr.com/07e1ae40d52a646a4b037b4b379a25dc/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o1_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/5023af4e87e8e433d2316f1a8ec57775/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o6_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/c85b715c8214faf8a0443e2dc8a47bae/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o8_r1_250.gif

Offline

#64 05-11-2017 o 11h47

Straż Obsydianu
Rayana
Pokonała kurę
Rayana
...
Wiadomości: 755

http://i.imgur.com/MSZebht.png


    Może i by się Oralie rozpłakała gdyby nie dotyk na jej ramieniu. Spojrzała na Felixa, który wyraźnie dawał jej do zrozumienia, żeby się nie martwiła i chciał ją jakoś udobruchać w tym wszystkim. Doceniła ten gest zważając na to jak wcześniej policjanci czy pielęgniarka ją potraktowali. Nikt nie starał się pomyśleć o tym jak ona się z tym wszystkim czuje. Ciągle były tylko pytania i naciski na nagły powrót pamięci. Nagle jakby oślepli na to, że może ją coś boli albo odczuwa bezradność, że nie może pomóc. Dopiero koledzy byli na tyle wyrozumiali, że nie „przesłuchiwali” jej. Nie winiła i Felixa za swoją dociekliwość. Nawet jak próbował niezgrabnie się wycofać, żeby jej nie pogrążać, było w tym coś miłego.
    Nagle do sali wpadł Killian obładowany jedzeniem, po chwili podszedł do nich i wręczył po kanapce, oddalając się zgrabnie ku albinosowi. Podziękowała mu cicho. Chwilę siedziała z chłopakiem jeszcze w konsternacji kiedy ten się ruszył, żeby pójść pogadać najwyraźniej z Aidanem. Kiedy Felix miał się oddalić, powiedział jej "smacznego".
    - Dziękuję - odpowiedziała odruchowo.
    Patrząc jak oddala się od niej w kierunku swojego współlokatora, szybko przemknęło jej przez myśl jedno.
    Jest na swój sposób uroczy.
    Oparła się plecami o ramę łóżka, przenosząc po chwili wzrok ku sufitowi. Zaczęła się zastanawiać czy skoro ją przeniosą do pokoju Morgan i Ashling to czy będzie mogła chodzić na lekcje. Przecież kawał materiału ją ominęło przez porwanie – będzie musiała je jakoś nadrobić? Nie miała w sumie nic innego do przemyślenia, chciała przez chwilę przestać myśleć nad tym co ją spotkało. Spróbować zająć myśli czymś prozaicznym.
    Po rozmyślaniach o szkole przyszły inne myśli, ale musiała najwyraźniej tak długo się zamyślać, że prawie nie zauważyła jak brzuch zaczął grać jej marsza. W tym momencie wręcz czuła nawet na ustach, że potrzebuje coś zjeść. Stwierdziła, że musi w końcu coś zrobić z tą kanapką, więc zaczęła go powoli jeść. Wówczas napełniło ją uczucie, o którym prawie zapomniała.
    Tak dawno nie jadła coś prostego i smacznego. 
    Może było to dziwne, ale naprawdę zwyczajna kanapka z kurczakiem i warzywami jej smakowała pomimo użyciu niekoniecznie świeżych składników, a kurczak nie był tak dobrze przyprawiony jak powinien być. W jednej chwili znalazła się w jakimś raju. Kontynuowała powoli swój posiłek, przysłuchując się rozmowom odbywającym się po drugiej stronie sali.

Ostatnio zmieniony przez Rayana (22-11-2017 o 21h17)


https://i.imgur.com/xbGelni.gif

Offline

#65 01-12-2017 o 19h17

Straż Obsydianu
AidaThorsen
Oficer Straży
AidaThorsen
...
Wiadomości: 1 734

http://i.imgur.com/ipR6DJD.png


W ciemności pojawiały się na zmianę kolorowe plamy, jak wtedy gdy zbyt mocno potrzesz powieki, plamy przypominające wybuchy fajerwerków na nocnym tle. Słyszała tylko szum, niezrozumiały, wwiercający się boleśnie w głowę szum. Pulsujący ból początkowo jedynie cichy, tępy, z każdą pojawiającą się plamą stawał się coraz wyraźniejszy i bardziej dokuczliwy.
Zerwała się nagle i przechyliła na krawędź łóżka, walcząc z falą mdłości i zawrotami głowy. Zacisnęła dłonie na stalowej ramie i złapała haust zimnego, orzeźwiającego powietrza, próbując uspokoić organizm. Trwała tak przez chwilę łapiąc głębokie oddechy i dopiero po chwili odważyła się otworzyć oczy, żeby dojrzeć obskurne linoleum szpitalnej podłogi zatopione w ostrym, rażącym świetle jarzeniówek.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że nie znajduje się w swoim pokoju a ból głowy to nie kara organizmu za zbyt udaną zabawę na balu. Zmrużyła oczy i podniosła głowę, zerkając na osoby, które znajdowały się w pokoju daleko od niej, jakby za zasłoną z falującej wody. Kilka młodych osób, których twarze zlewały się w  niewyraźne plamy.
-Kill? - ściągnęła brwi i wydusiła z siebie, będąc pewną, że głos, który słyszała jakby przez sen należał do jej przyjaciela.


http://i.imgur.com/gVXERL9.png

Offline

#66 09-12-2017 o 00h17

Straż Obsydianu
TheNightFox
Artylerzysta Straży
TheNightFox
...
Wiadomości: 4 245

................................................................................................http://i.imgur.com/UkLRqmb.png


    Nadal czuł niewiarygodne zmęczenie. Mimo tego, że za wszelką cenę chciał zachować trzeźwość umysłu, na jego powieki opadały jakby kilogramowe worki, zmuszające go do natychmiastowego snu. W jednym momencie budził się z fałszywą do szpiku kości świadomością, iż mógłby nawet wstać z łóżka szpitalnego i choćby wrócić do swojego pokoju, zagrzebując się w niewypranej pościeli, podzielając przepełnioną bolesną goryczą żałobę po zamordowanej uczennicy. Choć niezmiernie przejęty tragedią, przewagę, tak naprawdę, przejmował mrożący krew w żyłach strach. Nieokiełznany, przytłaczający, wzbudzający w człowieku najgorsze scenariusze dalszej przyszłości. Jak nikt, potrafił opanować zmysły, doprowadzić człowieka do szaleństwa, sprawić, by nagle, w nieznany sposób, wszelakie zasady jakiejkolwiek moralności zostały złamane. Nasuwał uczniom, również Aidanowi, wiele pytań, na które nikt nie spodziewał się w najbliższym czasie chociażby małej wskazówki:

.....................................................................................Czy oprawca ponownie zaatakuje?

...................................................................................................Kto będzie kolejny?

.................................................................................................Jestem bezpieczny?

      W drugim momencie zaś, opadał z całej energii dotychczas go miażdżącej. Ulatywała szybko, bez wcześniejszych ostrzeżeń jak powietrze z napełnionego baloniku. Już wcześniej doznał takich reakcji ciała, więc był przygotowany na to, że podobnych wzlotów i upadków organizmu mogło być więcej.
    Trwał w wiecznej niewiedzy, co utrudniało logiczne myślenie. Chciał zakończyć tę cholerną grę uniemożliwiającą prawidłowe funkcjonowanie. Zastanawiało go, dlaczego dyrekcja nie zdecydowała na ewakuację placówki, pod argumentem uszczerbku na zdrowiu psychicznym nastolatków, edukujących się oraz rozwijających swoje charakterystyczne nadnaturalne umiejętności, a także poznających genezę ich inności. Każdy kolejny krok mógł przyczynić się do powstania następnej nieprzewidywalnej zbrodni.
    Z regenerującej siły drzemki albinosa wybudziły nieustanne szmery ludzkich głosów. Otworzył powoli oczy z uczuciem piasku pod powiekami, który uwierał go niemiłosiernie. Próbował odciągnąć sprzed oczu zamglony obraz rozmyty gdziekolwiek spojrzał. Dopiero po kilku sekundach intensywnego mrugania niewyraźne wcześniej kształty wyostrzyły się, uraczając tym samym błogością widzenia. Uszy również nie potrafiły rozpoznać, kto ze sobą rozmawiał, lecz podobnie jak oczy — zostały mu zwrócone. Usłyszał znajomy, miękki tenor swojego współlokatora. Nie śmiał spoglądać z kim rozmawiał, wolał nie wejść w niepotrzebny kontakt wzrokowy, dopóki to nie byłoby konieczne. Nie miał w zwyczaju podsłuchiwać, ale dzięki temu mógł dowiedzieć się czegoś, co zdarzyło się niedługo po tym, gdy zemdlał.
    — Tak szczerze… — przerwał w połowie zdania, a głos ściszył do szeptu, jakby mówił o niemogącej wyjść na jaw tajemnicy państwowej, a owych ostatnio w Glenmoristonie było niemiara. — Sam do końca nie mam pojęcia. Wiem tylko z plotek, że jest mowa o jakimś morderstwie i  że Aidan coś widział. No i… — ponownie zatrzymał język.
    Widział. Nie zapomniał. Nie był sam.
    Dopiero po chwili zrozumiał, że Felix martwił się o niego. Nagle zniknął z pola widzenia, a następnego razu Sørensen słyszał o morderstwie. Wszystko sklejone w głowie przyjaciela, zupełnie nieświadomego, musiało przybrać okropnie ponurą wizję. Żołądek Jardine’a wykonał poczwórnego salchowa na myśl o tym, że to on mógłby być kolejną ofiarą wciąż nieznanego nikomu mordercy. Idealnie białe włosy z szkarłatnym ombre, porcelanowa skóra splamiona gęstą krwią, spływającą kropla po kropli, pusty oczodół bez, zazwyczaj umieszczonej tam, błękitnej tęczówki sprawiającej wrażenie, że można byłoby się w niej utopić, a nigdy nie chcieć wypływać, pusty wzrok skierowany w jedno stałe miejsce, twarz tajemniczego zabójcy, jako ostatnia fotografia zapamiętana przez mózg, dawno nieznajdujący się na swoim miejscu. Wyobrażenie sobie siebie na miejscu tamtej dziewczyny spowodowało w nim wzmożony odruch wymiotny, który był w stanie powstrzymać ostatkami sił.
    — Widziałem jeszcze, jak policjanci wyprowadzali zakutego w kajdanki Daniela Valentine, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że on byłby w stanie zrobić coś tak okropnego. — Aidan też nie wierzył w to, co słyszał. Ile jeszcze stanąć się mogło, gdy on nie był do końca w rzeczywistym świecie. Nie przepadał za Danielem, ale nigdy w życiu nie ośmieliłby się życzyć mu wylądowania we więzieniu, czy choćby bycie podejrzanym o drastyczną zbrodnię. Dlaczego podejrzewali akurat jego? A może zrobił coś innego…? Dostrzegł delikatne potknięcia w głosie współlokatora, on sam był śmiertelnie przerażony. Albinos nie na długo poczuł ulgę od Newton Stewart, a przedostał się do kolejnego horroru, w którym grał główną rolę.
    Felix rozmawiał z Oralie. Nie chciał już dalej podsłuchiwać, kłębiaste dymy pełne brudnych wspomnień szalały w nim jak tajfuny Ameryką Łacińską w okresie najbardziej zróżnicowanych masywów powietrza. Zamknął się na kolejne informacje krążące wokół niego. Otaczały go, ciągle przygotowane na krwawy atak z zaskoczenia. Osaczony ze wszystkich stron, na powrót pragnął lekkości, wolności, normalności, której normalni za wszelką cenę próbowali się wyprzeć.
    Jego osobistą bańkę mydlaną izolującą bodźce z otoczenia roztrzaskał w jednym momencie apel:
    — Katering! — Usłyszawszy dobrze znany przez niego głos, z którym każdego dnia coraz bardziej się spoufalał, serce zaczęło mu bić jak tętent stada dzikich mustangów, wspominając zeszłą noc. Tańczyli, po raz drugi musiał wpoić to sobie, tę całą nierealną, wczorajszą sytuację. Chciał wyjaśnić z Killianem zajście, ale końcem końców nic takiego nie miało miejsca. Czuł zbliżającą się rozmowę, a wieczorny przypływ, ni adrenaliny, ni pewności siebie, skłonił go do odważnego kroku. Poranek odświeżył jego myśli i spojrzenie na świat, dzięki temu mózg mógł precyzyjniej wszystko przekalkulować. Tym razem nie był już tak chełpliwy na ofensywę, wolał odłożyć niepożądaną konwersację do szufladki z rzeczami do zrobienia daleko w przyszłości, mimo tego świadom był ważności tego, co miało nastąpić.
    Starał się uciekać wzrokiem od Killa podającego ze srebrnej, odbijającej rażące promienie, które przenikały przez pionowe rolety, tacy drobny poczęstunek dla odwiedzających, jak i samych pacjentów. Nawet symbolicznie dla Ashling zostawił co nieco na małym talerzyku, na wypadek gdyby wkrótce się obudziła — bardzo miłe z jego strony. Został tylko Aidan. Spotkali swoje spojrzenia; nie było już dla niego ucieczki. Zmuszony podniósł się na łokciach do pozycji siedzącej, żeby mogli swobodniej rozmawiać. Keith usiadł na brzegu niewygodnego łóżka z tacą na kolanach i uśmiechnął się radośnie w stronę albinosa, chcąc przekazać mu choć trochę pozytywnej energii. Zazdrościł przyjacielowi szczerego altruizmu bijącego od niego.
    — Jak się czujesz? — zapytał, odstawiając tackę na pościeli. Białowłosy odpowiedział tylko skrzywioną miną. — Przyniosłem ci coś do jedzenia. — Łypnął głową na talerzyk z kawałkami sera owiniętymi w cieście, w którym prześwitywały drobne przyprawy takie jak czarny pieprz, tu i ówdzie, a obok szklankę soku. Kiedyś podczas obiadu jadali pierożki, ale od tamtego czasu kucharki tylko raz podały ich ulubione danie. Zgadywał, że bardzo starał się o takie delicje. Kill gwałtownie wciągnął powietrze i zaczął przeszukiwać swoją torbę, po chwili wyciągając z niej plastikowy kubeczek w charakterystycznym kolorze matowej bieli, przez którą prześwitywał ciemny, galaretowaty płyn.
    — Co prawda podwędzanie tego nie było tak fajne, jak wtedy, z tobą, ale pomyślałem, że może masz ochotę. Podobno czekolada pomaga… — przerwał i otaksował wzrokiem pomieszczenie — w czymś. — Zmieszał się na tyle, że zaczął miąć w palcach rąbek zielonej koszuli. Blondyn kontemplował kołdrę zupełnie odcinając się od świata. Na jego twarzy pojawiał się wachlarz uczuć. Raz na dłużej pozostawał wymalowany cień uśmiechu i uroczych wypieków na policzkach, zaś drugi raz przecinał go jak brzytwa skórę, promieniujący ból. Aidan wzdrygnął się, widząc cierpienie przyjaciela. Finalnie pozostawił go samemu w bitwie staczanej z myślami; postanowił nie wtrącać nosa, gdy on intensywnie rozważał pewne sprawy.
    Dla znikomego poprawienia humoru wziął kubeczek z budyniem czekoladowym. Jak rozpoznał — był wyjęty prosto z lodówki, bo oddawał jeszcze mrożonkowy chłód, co wcale nie przeszkadzało albinosowi, wręcz kawałek plastiku stał się ukojeniem dla jego obolałych kości i posiniaczonych palców. Znajomy brak łyżeczki doskwierał mu za każdym razem, więc od jakiegoś czasu nauczył się jak poprawnie jeść jogurtopodobne płyny bez niej. Kiedyś ciężko chłopakowi było się przekonać do spożywania czekolady, w której dominował cukier, a nie kakao, jak w gorzkiej, ale po przebyciu połowy roku w akademii zauważył, że był to jedyny środek regulujący poziom endorfin, od którego został uzależniony. Przechylał kubeczek, żeby pić budyń jak normalny napój, a gdy nie ślizgał się dostatecznie pomagał narkotykowi językiem. Na koniec palcem z czterech ścianek zebrał ostatki i zlizał jak po dobrym posiłku. Odstawił kilka razy lżejszy, niż nim go opróżnił, pojemniczek, stwierdzając, że nie mógł być w stanie zjeść jeszcze czegoś.
    Oglądał swoją rękę w łunach oranżu. Kolorowe odbarwienia na niej nie przypominały mu tej samej, alabastrowej, gładkości, której przyglądał się kilka dni temu. Wszystkie kości zsynchronizowanie działały w spójnej harmonii, nikt nie zakłócał miarowego rytmu pracy. Organizm był taką swoistą utopią, dopóki właściciel idealnego świata nie zaburzył działania.
    — Co powiesz, żeby to kiedyś powtórzyć? — Tym razem Killian wyrwał go z przypatrywania się, pod jakim kątem pada cień na ludzką skórę, a gdzie natomiast widać szczególne odblaski. Zdezorientowany, nie do końca wiedział, o co może chodzić blondynowi, ale z pomocą szedł Felix, który zapewne wrócił prosto z rozmowy z Oralie. Przywitał grzecznie Jardine’a, ratując go od odpowiedzi na pytanie niezrozumiałe przez niego. Mimo dobrze zapowiadającej się konwersacji trójki znajomych, przerwały ją dzikie hausty powietrza zaciągane raz po razie, najgłośniej jak można było. Głowy wszystkich w sali obróciły się w stronę źródła dźwięków.
    Klatka piersiowa Ashling opierającej się o metalową ramę w postaci rurki, podnosiła się i opadała w szaleńczym tempie. Odsłoniła swoje niebieskie, ze znaczną domieszką szarości, oczy. 
    — Kill? — wychrypiała krótko.
    Keith wstrzymał Aidana gestem ręki, który, w mniemaniu białowłosego, miał znaczyć tylko tyle, aby poczekał. Później albinos widział tylko, jak gwałtownymi ruchami, przemieszcza się do łóżka Ash. Zakuła go szaleńcza zazdrość, wibrująca nawet w opuszkach jego palców, ubarwiając je na różany kolor. Ścisnął zgrabne dłonie energicznie na śnieżnobiałym prześcieradle, do takiego stopnia, że kłykcie pobielały bardziej niż to możliwe. Czy właśnie to nie on rozmawiał z Killianem? Nie obchodziło go to, że wcześniej chciał przerwać wymianę zdań, ale w tamtym momencie zdawał się być jego własnością. Ashling skradła mu kogoś, kto wyrażał nim jakiekolwiek zainteresowanie. Wolałby, żeby dziewczyna się nie obudziła. Żeby podczas pamiętnej nocy zgi...
    W końcu poluzował uścisk, jaśniutkie brwi zmarszczyły się w konsternacji, a wargi nie tworzyły już jedności — pozostały delikatnie uchylone. Wzrok zatopił w ręce Felixa, nieprzerwanie patrzył na nią. Jak mógł wytworzyć w głowie choćby takie narcystyczne myśli, związane ze śmiercią bliskiej koleżanki. Czekał jak pod pręgierzem na dostatecznie adekwatny do wykroczenia wyrok. Własne skarcenie nie wystarczało mu. Samotna kropla płynnego złota popłynęła wzdłuż jego żuchwy.

Ostatnio zmieniony przez TheNightFox (03-01-2018 o 21h52)


https://imgur.com/6jxJveG.png
[/center]

Offline

#67 03-01-2018 o 20h51

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


    Felix spojrzał na zegarek, na moment zapominając o całym zamieszaniu związanym z wczorajszymi wydarzeniami. Serce mu zamarło, kiedy zorientował się, która godzina. Wszystko co działo się do tej pory tak zaprzątnęło mu głowę, że prawie zapomniał.
    Z zamyślenia wyrwało go nagłe zamieszanie. Rozejrzał się zdezorientowany, dopiero po chwili dostrzegając, że Ashling Ives odzyskała przytomność. Była to niewątpliwie dobra wiadomość bo jej powrót do świata żywych mógł pozwolić na sprecyzowanie informacji o tym co działo się poprzedniego dnia. Jednak problem tkwił w tym, że Felix nie miał czasu aby zostać w skrzydle szpitalnym dłużej i dowiedzieć się czegokolwiek więcej. To była zła pora.
    Najwyżej znów pobawi się w zadawanie pytań, czyli to co nieprzerwanie robił od dłuższego już czasu. Akurat w tym wypadku nie powinno być to nic trudnego.
    Wymamrotał pod nosem jakaś głupia wymówkę i wymknął się za drzwi. Wątpił, że ktokolwiek zauważył jego zniknięcie, skoro teraz wszyscy byli skupieni na przebudzeniu Ashling. Przemierzał szybkim krokiem puste korytarze aż znalazł się na dziedzińcu. Zapiął kurtkę pod szyję, czując jak jego twarz smaga zimny, jesienny wiatr i ruszył jeszcze szybciej w stronę lasu. Prawdopodobnie nie powinien wychodzić poza obręb szkoły, szczególnie w takiej sytuacji ale szczerze mówiąc miał te zasady głęboko gdzieś. Zasady go ograniczały, denerwowały. Gdyby mógł najchętniej przekroczyłby każdą z możliwych. A teraz miał ważniejsze sprawy na głowie. Jeszcze raz zerknął na zegarek, zakląwszy pod nosem. Było o wiele później niż powinno być.
    Niepostrzeżenie przekradł się przez furtkę, odgradzającą szkołę od reszty świata a po chwili jego sylwetka zniknęła między drzewami.


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#68 24-01-2018 o 12h11

Straż Obsydianu
Dajmona
Pokonała kurę
Dajmona
...
Wiadomości: 924

http://i.imgur.com/ryGIspf.png


  Odsiadkę w areszcie policyjnym wątpliwie umilał włączany przez ochroniarza stary telewizor, w którym leciał mecz. Daniel stał oparty o kraty, czekając na wezwanego przez rodziców prawnika. Chłopak odwrócił głowę, zerkając na współtowarzyszy niedoli: chrapiacego menela, zeschizowanego staruszka i handlarza dragami. Temu ostatniemu Daniel wyraźnie się nie spodobał. Łypał na niego groźnie, przekładając sobie chusteczkę do rozwalonej wargi. Daniela za to ozdabiał ciemnofioletowy siniak pod okiem. Nawet hipnoza na nic się tu nie zdała, bo ziomek po latach brania co popadnie prawie ogłuchł. Chłopak dowiedział się o tym, gdy szukający guza typek chciał mu podwędzić zegarek. Daniel chciał początkowo grzecznie wytłumaczyć koledze, że lubi wiedzieć która jest godzina, lecz skończyło się na tym, że rozdzielał ich nocny stróż.
  To z pewnością nie będzie wyglądało dobrze w jego aktach... No właśnie. Sam fakt, że ty był, był absurdalny. Ktoś wyraźnie starał się go wrobić. Najpierw zamknięcie na balkonie, użycie jego pucharu... Nawet nie wiedział kto jest ofiarą! Sprawę utrudniał fakt, że miał trochę za uszami, lecz jego młodzieńcze wybryki nawet nie zbliżały się do zabójstwa. Myślał o swoich przyjaciołach, którzy pewnie uważają go za mordercę. Nawet sobie nie wyobrażał co musiała teraz czuć Morgan... Co myślał o nim Kill. Znał ich na tyle, że wiedział, że gdyby wierzyli w jego niewinność, już by coś kombinowali. Tymczasem siedział tu już drugą dobę i cisza.
  Jego rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Chłopak złapał kraty i wytężył słuch.
  - Valentine. Na przesłuchanie, twój prawnik przyszedł - chłopak odetchnął z ulgą. Nie potrafił się powstrzymać przed rzuceniem tryumfalnego uśmiechu do swojego nowego kolegi, który już wstał, żeby mu natrzaskać. Niestety Daniel znalazł się już po drugiej stronie krat.

  Prawnik wynegocjował, że podczas przesłuchania Daniel nie będzie musiał mieć na nadgarstkach kajdanek. Dostał też prawo do jednego telefonu. Zadzwonił do matki, tłumacząc jej co się działo. Jego rodzice byli wpływowymi ludźmi, ale nie zatracili się w rozwijaniu kariery i mimo wybryków syna zawsze go wspierali. Chłopak po zakończonej rozmowie nagiął zasady i szybko wystukał wiadomość SMS "to nie ja" i wysłał do Morgan. Szybko usunął wiadomość i w tym momencie wszedł detektyw z jego prawnikiem.
  - Zaczynajmy - powiedział, kładąc na biurku plik dokumentów.



http://static.tumblr.com/xjnoqd7/F0Am9w1mx/tumblr_m9t9hct5gy1rxwa6lo1_500.gif

Offline

#69 24-02-2018 o 01h32

Straż Obsydianu
Raspberry
Pokonała kurę
Raspberry
...
Wiadomości: 908

Killian

    Aidan najwyraźniej nie zrozumiał mojego pytania, chociaż wydawało mi się ono logiczne, skoro przed chwilą rozmawialiśmy o budyniu. Chyba aż tak mocno nie odpłynąłem? Prawda? Czasami zdarzało mi się, że potrafiłem przez ponad godzinę patrzeć na jeden z wielu namalowanych na ścianie w salonie przez moją ciotkę kwiatków i zastanawiać się nad sensem życia, a później odpowiedzieć na pytanie które zadała mi mama zanim odleciałem. I właśnie teraz znowu to robię. Co jest ze mna nie tak? Przez to wszystko nawet nie zauważyłem, że Felix do nas podszedł i zaczął rozmowę, próbując jakoś ukryć gafę sprzed kilku minut dołączyłem się do nich. Będę musiał popracować nad tym, bo za niedługo jak spotkam mordercę, będę zastanawiał się dlaczego wybrał akurat te buty do tego stroju.
    Przez ten cały czas głównie to albinos i jego współlokator rozmawiali, a ja od czasu do czasu wtrącałem jakieś zdanie bądź dwa jak zwykle, może mógłbym być bardziej aktywny w tym wszystkim, ale głowę zaprzątało mi aktualnie tyle problemów, że nie byłem w stanie zająć się czymś innym.
    Nagle wszyscy, którzy znajdowali się aktualnie w sali zwrócili się w stronę budzącej się Ash. Dawno nie czułem tak wielkiej ulgi jak teraz. Pokazując moim rozmówcą, żeby poczekali chwilę, podszedłem do blondynki i przytuliłem ją lekko, starając się za bardzo nie ściskać zapewne obolałego ciała.
    — Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się obudziłaś — powiedziałem, wypuszczając dziewczynę z uścicku, po czym dodałem — przyniosłem ci sernik.
    Gdy pielęgniarka podobnie jak Felix opuściła salę, po przebadaniu i zmianie opatrunku na głowie mojej poszkodowanej przyjaciółki. Zebrałem myśli do kupy i podniosłem się z parapetu na którym do tej pory siedziałem i podszedłem do Morgan.
    — Musimy jeszcze coś załatwić, wrócimy za niedługo, a wy odpoczywajcie i się kurujcie — oznajmiłem, po czym wyciągnąłem szatynkę z pomieszczenia.
    — Wiesz może gdzie był Dan wczoraj na imprezie? Musimy go jakoś wyciągnąć z tego bagna, a to chyba najlepsze od czego możemy zacząć — zapytałem. Naprawdę martwiłem się o swojego przyjaciela i ostatnią rzeczą jakiej chciałem to wysyłanie mu mydła w płynie do więzienia, w którym będzie siedział przez głupi puchar.


Cause passion is passion
You know it just as well as me

https://78.media.tumblr.com/07e1ae40d52a646a4b037b4b379a25dc/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o1_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/5023af4e87e8e433d2316f1a8ec57775/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o6_250.gifhttps://78.media.tumblr.com/c85b715c8214faf8a0443e2dc8a47bae/tumblr_p2njyb0yvb1tzet00o8_r1_250.gif

Offline

#70 23-03-2018 o 23h00

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


    Felix opatulił się szczelniej kurtką. Wiatr, który nagle się ruszył był lodowaty i przenikał go do szpiku kości. Czym prędzej przemknął przez bramę szkoły i niepostrzeżenie wrócił do gmachu budynku. Korytarze były puste, nikt nie kwapił się do ryzykowania po ostatnich wydarzeniach. Chłopak miał zamiar wrócić prosto do swojego pokoju ale coś przykuło jego uwagę. Zatrzymał się przed ścianą otwierając szeroko oczy. Na niej czerwonym farba były wypisane cyfry. Na pewno tego wcześniej tutaj nie było.
    Rozejrzał się dookoła ale nie dostrzegł w pobliżu nikogo. Był jedyną żywą duszą na korytarzu. Wyciągnął z plecaka zeszyt i przepisał wszystko to co miał przed oczami. Zamierzał udać się najpierw do pokoju ale teraz, po tym co zobaczył sytuacja się zmieniła. Zdecydowanym krokiem udał się prosto do skrzydła szpitalnego, ignorując narzekanie pielęgniarki o tym, że zrobił się tu ruch jak w galerii handlowej, kiedy ogłaszają przeceny. Skierował się prosto do znajomych mu osób. Killian i Morgan ulotnili się z miejsca ale reszta została.
-Słuchajcie...zobaczyłem coś na korytarzu- Mruknął, zniżając głos dla ostrożności.
W krótkich słowach opisał wszystko to co niedawno zobaczył, po czym pokazał każdemu kod, który przepisał do zeszytu.

Ostatnio zmieniony przez Evalyn (30-03-2018 o 16h52)


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#71 24-03-2018 o 21h27

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 190

Morgan
    Kofeina o poranku w połączeniu ze zwyczajnymi nerwami spowodowanymi dniem wczorajszym, zaczynając od denatki w łazience, na Danielu wyprowadzonemu przez policjantów kończąc, stanowiły wybuchową mieszankę, która teraz przyprawiała ją o zawrót głowy. Wpatrywała się w martwy punkt przed sobą, wyłapując co trzecie słowo w rozmowach prowadzonych przez inne osoby znajdujące się w pomieszczeniu, co w jej głowie brzmiało jak niezrozumiały bełkot.
Morgan razem z miło ogrzewającą dłonie kawą, wcisnęła się w kąt zaraz przy łóżku Ashling, toteż gdy blodnynka obudziła się po kilku godzinach czuwania, niemal od razu dopadła do jej łóżka, o mało nie wylewając ciepłego napoju na szpitalną podłogę. Po przywitaniu Killa, nadeszła jej kolej.
- Ash, strasznie się o ciebie martwiłam - odparła ściszonym głosem, nie odrywając wzroku od przyjaciółki. Zerknęła na opatrunek, który przed zmianą był już lekko ubrudzony jasnoczerwonymi plamami. Poprawiła jej poduszkę do pozycji siedzącej, po czym sama przysiadła na krawędzi łóżka.
    Po dłuższym czasie podszedł do niej Killian, obwieszczając, że mają jeszcze jakąś sprawę do załatwienia. Na korytarzu zaczął rozmowę, która szybko na temat Daniela.
- Nie wierzę w to, że Dan jest winny. - powiedziała z przekonaniem, mimo, że skrycie zastanawiało ją, jakie dowody przeciwko niemu wytoczono - Robi głupie rzeczy, ale przecież nie zabiłby nikogo. Musimy udowodnić to przed innymi.
    W szkole panowała napięta atmosfera, adekwatna do tego, co zdarzyło się parę godzin wcześniej, wywołując w niej jeszcze silniejszy niepokój. Mijane po drodze obrazy wydawały się zawieszać na niej wzrok, aż do samego końca korytarza. Dodatkowo przyczepiła się do nich jakaś mucha, brzęcząc na wysokości ich uszu.
    Niespecjalnie przejeli się miejscem wypadku oznaczonym charakterystyczną jaskrawożółtą taśmą policyjną, przez którą przeszli, prosto do największej chluby szkoły. Morgan przekrzywiła głowę spoglądając na oszkloną przestrzeń. Miejsce pucharu Daniela stało puste. Przeniosła wzrok na błyszczący zamek gabloty, który teraz był kompletnie zniszczony. Wyglądał, jakby uprzednio ktoś uderzył w niego czymś ciężkim. Zanim podeszła bliżej, spojrzała się w stronę stojących przy toalecie policjantów.
- Patrząc na ich pracę, nasz antagonista równie dobrze mógłby uciąć sobie krótki spacerek przez ten korytarz - mruknęła pochylając się przy drugiej od dołu półce. Zalegiwały tu stare nagrody na które nikt już raczej nie patrzy, pełniły rolę dopełnienia scenerii. Między nimi zauważyła złote zawiniątko.
- Kill, musisz mnie zasłonić - powiedziała niemal bezgłośnie w stronę najlepszego przyjaciela, gdy ten odwrócił się w jej stronę. Gdy oddzielił ją od monitoringu, sięgnęła dłonią odzianą w chusteczkę po złoty kolczyk w kształcie półksiężyca.
    Poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Instynktownie odwróciła się w stronę z której dochodził bodziec. Funkcjonariusz policji był ostatnią osobą, którą chciała w tym momencie widzieć. Oczywiście mężczyzna kazał im, łagodnie mówiąc, odejść i nie przeszkadzać w prowadzeniu śledztwa.
- Nie dowiedzieliśmy się za wiele - Obracała w dłoni wcześniej znaleziony element biżuterii. Widniały na nim pojedyncze włoski, których postanowiła nie dotykać. - Na pewno musi być jakieś lepsze miejsce.


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#72 06-04-2018 o 02h20

Straż Obsydianu
TheNightFox
Artylerzysta Straży
TheNightFox
...
Wiadomości: 4 245

................................................................................................http://i.imgur.com/UkLRqmb.png

    Kod.
    Kod był jedyną szansą na poprawienie sytuacji. Zarazem, aktualnym, najwyższym stopniem zagrożenia. Choć nikt nie wiedział czy napisał go bezczelny uczeń próbujący zagęstwić atmosferę — będącą już konsystencji jesiennego błota — i wzmożyć strach, czy morderca oraz seryjny porywacz ponadnaturalnie uzdolnionych nastolatków. Paradoksalnie mogły ich ocalić cyferki napisane na zimnej chropowatej ścianie szkarłatną farbą w spreju. Wszystko co mieli to ogólnodostępny napis.
    Albo nie mieli niczego. Zwyczajny żart, który uszedłby dowcipnisiowi bezkarnie, podczas gdy cała szkoła w szaleńczym biegu wyciskała siódme poty dla rozplątania niestabilnej sytuacji obecnej na pustych jak nigdy korytarzach, zalegających powoli cieniutką warstwą niemal niewidocznych pyłków na odpowiadających ich kolorowi meblach. Armatura natomiast wciąż pozostawała w swoim porcelanowym kolorze. Mimo kryzysu akademii studenci nie zapominali o potrzebach naturalnych.
    Aidana namiętnie trapiły sekrety skrywane w ciągu dwóch wierszy poprzeplatanych z liczbami i kropkami. Mogły wylądować tam wartościowe informacje dotyczące krwawych zbrodni popełnionych na terenie posiadłości państwowej, jak zgubne poszlaki znaczące tyle, co plama wody zebrana przed gablotą z trofeami, o której opowiedział im Felix. Aidan, Oralie i Ash nie mogli uczestniczyć w śledzeniu poczynań znikomych policji, dlatego współlokator albinosa streścił szczegółowo wszystkie jego domysły, spostrzeżenia, uwagi. Wspomniał również o znaczących tropach, które zostały zauważone przez Morgan.
    Kiedyś Aidanowi mogło by wydawać się, że wandalizm, morderstwa, porwania i podobne zbrodnie były zaledwie odległymi zjawiskami poza zasięgiem, co bagatelizował, a teraz mógłby jedynie przepraszać na klęczkach cały świat za ignorowanie swojego bezpieczeństwa oraz względnej błogości w jakiej żył. W lekkoduszny sposób podchodził do incydentów sprawiających stróżom prawa tak wiele kłopotów. Wierzył, że takie ogólnoświatowe epizody działy się tylko i wyłącznie z dala od jego samego. Ewentualnie przedstawione w przejaskrawiony sposób w niszowej klasy kryminałach dla masochistycznych koneserów. Niestety prawie utopijna skorupa, w której dotychczas ukrywał swoje istnienie z łatwością została roztrzaskana. Patrząc na stan po jakim chłopak przed kilkoma godzinami stąpał, roztrzaskana została w dość… wybuchowy sposób, porównywalny, dla niego, do wybuchu bomby biologicznej.
    Albinos analizował na powrót zmięty papierek z szyfrem, który przyniósł jego kolega. Jak przystało na dobrego słuchacza zapamiętał wszystko, co współlokator miał do przekazania. Myślał nad przekształconym szyfrem harcerskim zagmatwanym w dwóch krótkich, a jednocześnie długich jak obwód Jowisza, linijkach, aczkolwiek każdy w jakiś sposób gryzł się z systemem zakodowania. Mimo swojej bezgranicznej niemocy wiedział jedno — odnalezienie rozwiązania dla tajemnego przekazu było ich priorytetem. Choć widział wszechobecną policję, czuł w jakim tempie sprawowali swoje obowiązki. Nieśpieszno rozgrzebywali prawdę, jakby w obawie o to, co mogliby się doszukać.
    Aidan zebrał całą czwórkę w prowizorycznym kręgu; stwierdził, że to czas na podjęcie działań, a nie stanie w miejscu. Bańka pękła, trzeba się pozbierać. Podpierając podbródek na dłoniach zaczął cokolwiek mówić:
    — Widziałeś może coś jeszcze przechodząc przez dziedziniec? — Skierował słowa do najbardziej zorientowanego we wszystkim Feliksa. — No wiesz, mam na myśli czy ta osoba podczas niszczenia mienia szkoły nie zostawiła czegoś, czegokolwiek nie upuściła.
    Przyznał przed samym sobą, że przemowy nie były jego dobrą stroną. Stresował się, a w głowie układał scenariusz do kolejnych polilogów, wracał do poprzednich wypowiedzi, studiował dokładnie, w końcu myśląc jakby można było to lepiej rozegrać. Co sprawiłoby, że słowa, które rzucał stały się dobitniejsze, wymuszające na odbiorcy chwilę namysłu, aby nie odpuściła na starcie, tylko dotarła do finiszu wspomnień.
    Podnoszenie emocji, charakteru, zachowania na nogi, sprawiło mu więcej trudności niż przypuszczał.


https://imgur.com/6jxJveG.png
[/center]

Offline

#73 06-04-2018 o 12h23

Straż Obsydianu
Evalyn
Pokonała Dahu
Evalyn
...
Wiadomości: 2 724

https://68.media.tumblr.com/9b77bd1ae313184e641ce8cdbbe18ed3/tumblr_otzbua8jr11reyzwyo3_r2_400.png


    Felix niespokojnie poruszył się na krześle, kiedy tylko Aidan zadał mu pytanie, po czym spojrzał w bok, w stronę okna. Nie lubił patrzeć ludziom w oczy.
-Nie widziałem nic godnego uwagi- Odparł dosyć obojętnym tonem, po czym na moment zerknął na zebranych. Prawdę mówiąc w ogóle się nie rozglądał bo śpieszył się wtedy dosyć mocno- Najwidoczniej napis był tam już dłuższy czas. Przechodząc po raz pierwszy musiałem go nie dostrzec będąc pogrążonym w myślach.
    Spojrzał na kod, zapisany na kartce z zeszytu i zamyślił się na moment.
-Chciałbym wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi- Mruknął ciszej.


https://78.media.tumblr.com/64cf5baccc48c4c8265fd0a922c53f8d/tumblr_or40lfovD81vj0ol1o1_500.gif

Offline

#74 03-05-2018 o 22h25

Straż Absyntu
Clementine
Piechur Straży
Clementine
...
Wiadomości: 2 190

https://i.imgur.com/4VZig8d.png?1

- Na pewno musi być jakieś lepsze miejsce - odpowiedziała Ewa śmie... znaczy Morgan
- Tak, tak - mruknął Killian nie kryjąc znudzenia - Ale ta teczka przy twoich nogach zawierająca wszystkie akta i w ogóle nie zmontowane nagranie z monitoringu powinny wystarczyć by wydostać tego tam...
- Kurczę, nie pomyślałam o tym. HM. - spojrzała z powagą na swojego przyjaciela - ale skąd pewność, że pozwolą nam je obejrzeć?
- A czemu niby nie - zaczął - Chociaż jak dla mnie to nie potrzebujemy tego nagrania. Jak dla mnie zabójcą jest nieznany nam jeszcze koleś, ale Ash uderzyła Sailorka i możemy się od niej dowiedzieć więcej.
- HM okej.
***
Keith przyparł niską azjatkę do szkolnego muru.
- Gadaj co wiesz o zabójcy! - krzyknął
- No dobra dobra już mówię - warknęła - Wypuściłam Oralie, ale ktoś mi kazał... KONKRETNIE ON!
Wszystkie oczy powędrowały za palcem Sailorki, który wskazał na...
- Nie wierzę - szepnął Kill, ukrywając twarz w dłoniach - DLACZEGO HANIE SOLO?!
Han Solo, widząc, że zabawa się kończyła, wspiął się na drut kolczasty oddzielający niegdyś bezpieczne Glenmoriston Academy od reszty świata, w jednej ręce dzierżąc międzygalaktyczną spluwę.
- Nie bierzcie tego do siebie dzieci! - krzyknął na odchodne, po czym przełożył jedną nogę przez ogrodzenie.
- Nie tak prędko! Przywitaj się z prawami autorskimi do gwiezdnych wojen! - wrzasnęła Morgan wyciągając miecz świetlny, który rzuciła w górę, a następnie mocą Jedi, trafiła w rękę Solo.
- NOOOOOOOO - wyryczał, a następnie poległ tuż za bramą - Wszystko by się udało, gdyby nie te głupie nastolatki i ich miecz świetlny!
   Killian przyglądał się wszystkiemu, nie wiedząc co się do końca odandrzejowało, gdy poczuł rękę na swoim ramieniu.
- Dobra robota młodzieży.
- H-Han Solo? - spytał czując jak kręci mu się w głowie - przecież ty leżysz tam!
- Ten tam to mój brat bliźniak... Han Swolo! - były szmugler poświęcił chwilę by zerknąć na krewniaka, który teraz zwijany przez policję (która guzik zrobiła ale teraz się szczyci sławą i pewnie wyląduje w gazecie skubaniutcy) rzucał się z bólu (dziwne, Luke tak nie robił XD) - kochałem go jak brata, bo nim był, ale zaczął pakować i pić różne odżywki. W skrócie przeszedł na ciemną stronę parasolki i zaczął być swolo. Pamiętam jak przez sen mówił coś o Solo Academy. Byłem taki bezsilny... Tak bardzo bezsilny.
- No już... to nie twoja wina Han - odparła Ash
- Ashling? - spytał Dan - co ty tu robisz? Nie powinnaś siedzieć w szpitalu?
- Nie.
- A ok.
- Killian? Słyszałem odgłos miecza świetlnego... Bałem się o ciebie!
  Chłopak odwrócił się, tym razem dostrzegając albinosa z uroczym wiankiem na głowie.
- Gaidan... cieszę się, że jesteś cały. - odparł po czym przytulił się do jednego z dzieci swoich i Aidana, które nieśli na rękach Oralie z Felixem.
- Idziemy do sali? - spytał pisarz - moglibyśmy postać gdzieś indziej bo na dworze zimno
- To dobry pomysł Felix - odparła Oralie złączając ich dłonie.
- Awwww - rzuciła Ash - Cieszę się, że naprawdę im się udało. Przez chwilę bałam się, że nie dotrwamy do tego momentu w fabule i nie będą razem.
- Złapaliśmy go... - wymamrotał Kill czując jak ciężki kamień spada z jego serca - Dzięki temu pomarańczka i sardynka będą bezpieczne. Tu. W Glenmoriston Academy.

   Wtedy wkroczyła godzilla... Zaraz co?

.


MURDER HUSBANDS
https://media1.tenor.com/images/465de88ee40a02bb9b4ebd11fdb7daf9/tenor.gif?itemid=5212238

Offline

#75 03-05-2018 o 22h41

Straż Obsydianu
TheNightFox
Artylerzysta Straży
TheNightFox
...
Wiadomości: 4 245

I choć mimo uporu wszystkich tworzących Glenmoriston Academy, OG rozpadło się przez zwięzłą fabułę oraz klasyfikację "szkolne". Tą puentą ostateczną przedstawioną przez, na pewno dobrze znaną w dziale opowiadań grupowych, Klementine chciałybyśmy zakończyć losy naszych dzielnych synów i córek, którzy musieli stoczyc walkę z porywaczem i motorem Evena. Każde historie kiedyś się kończą, a pozostają po nich niezapomniane wspomnienia.

>> PODSUMOWANIE

Memy:
— Felix w drzwiach
— sekretna woda pana Morrisona

Shipy (w większości niedoszłe):
— Morgan x Dan
— Felix x Oralie
— Killian x Aidan
— Ashling x Iwan
— Piguła x babka od francuza

Dziękujemy za wspólną zabawę przy tworzeniu og i dla zainteresowanych wątkiem Aidana oraz Killiana zapraszamy na wkrótce powstałą dwuosobówkę!


https://imgur.com/6jxJveG.png
[/center]

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3